kryzys

8 kwietnia 2009 (10 komentarzy)

[66] na początek z innej beczki: g 20. co to jest g 20? parę dni temu państwa z tak zwanej grupy g 20 (czyli dziewiętnastu najbardziej rozwiniętych krajów świata plus przedstawiciele unii europejskiej) podjęły decyzję, że zrobią ściepę i zrzucą się na pomoc finansową dla banków, które pogrążone są w głębokim gardle kryzysu. nie trzeba długo szukać, aby dowiedzieć się, że dotowane banki to nie są banki publiczne, że w ogóle coś takiego jak bank publiczny przestało mieć miejsca i że dotacja w wysokości rzeczonych dylionów idzie do rąk prywatnych, albowiem dotowane banki w całości także są prywatne. mówiąc otwartym tekstem, rząd mojego kraju wykłada publiczne pieniądze na to, aby prywatny przedsiębiorca, któremu interes nie idzie, nie poleciał doszczętnie z torbami. proszę wybaczyć, ale dotychczas sądziłem (pomimo braku stosownego wykształcenia), że w kapitalistycznym państwie obowiązują twarde prawa przyrody oparte na selekcji naturalnej: jeśli sklepikarz nie jest w stanie utrzymać interesu, to go zwija i sam albo się przebranżawia, albo idzie na zasiłek. tutaj zaś mamy sytuację odwrotną, gdzie organ decyzyjny, w tym przypadku grupa g 20 (a właściwie członkowie grupy g 20, działający z publicznego mandatu), dorzuca prywatnemu sklepikarzowi do interesu, ażeby ten dalej uprawiał swój nierentowny interes. a może coś tu nie gra i ów organ decyzyjny działa w tajnym porozumieniu ze sklepikarzem? to już jednak temat na oddzielną rozmowę