anarchia w powietrzu

15 lipca 2010 (18 komentarzy)

[94] nie mogę nie zacząć od tego, że wkurwia mnie taka pogoda, i nie mówię wkurwia, bo nie przepadam albo inny eufemizm, mówię wkurwia, bo literalnie nie jestem w stanie znieść. to jest zdanie na ten miesiąc, to jest zdanie na całe wakacje. jednocześnie docierają mnie głosy entuzjazmu, niektórzy bowiem świetnie się w tych okolicznościach odnajdują. odnajdują się do tego stopnia, że gdyby mieli na pogodę realny wpływ, wyszedłbym z bronią i – słowo daję – zaczął strzelać na ulicy. proszę zaprotokołować: zacząłby strzelać na środku monte cassino, nie oglądając się na konsekwencje. takie jest bowiem prawo zranionej duszy, takie jest prawo spoconego czoła. tymczasem proszę, przyszedłem coś powiedzieć, myśl miałem świeżą i lotną, lecz zanim zacząłem pierwsze zdanie, trzydziestu dziewięciu punków anarchizujących w tym kraju powietrze wyprowadziło mnie z równowagi, iż ledwo docieram do kropki, nie wypowiedziawszy w rzeczywistości ani słowa.

zielone na wierzchu

6 lipca 2010 (8 komentarzy)

[93] skończyło się na tym, że obie moje pięty zostały głęboko w gdyńskiej ziemi, a także urwało mi dupę wespół z plecami, straciłem słuch i ból rozgościł się we mnie szczodrze. teraz, po czterech dniach na froncie, poszukuję wózka inwalidzkiego, najlepiej z silnikiem spalinowym albo elektrycznym, abym nie musiał w takim jak dotychczas stopniu korzystać z własnego ciała, skoro mogę nie korzystać i dalej świetnie się bawić. opener, drodzy państwo – bo o nim mowa – mimo nieprzebranej i w chuj z nimi gawiedzi ciągnącej się przez horyzont jak tęcza, wciąż daje radę. daje radę mimo typowo polskiej organizacji, która polega na tym, że podstawowy element całej zabawy, tj. openerowe opaski, kończy się pierwszego dnia, a bramki do wpuszczania tłumu na pole festiwalowe są w stanie działać sprawnie jedynie przy kilkudziesięcioosobowych, a nie – jak to miało miejsce – kilkutysięcznych kolejkach. daje radę mimo chujowego piwa i daje radę nawet wtedy, kiedy nie masz już siły, aby słuchać, i czujesz, że za moment ostatecznie zerwie ci się taśma.