trzeci element
3 stycznia 2010
[83] je艣li mia艂bym co艣 powiedzie膰, gdy rok zn贸w zatoczy艂 ko艂o, to powiedzia艂bym, 偶e owszem, by艂 to rok pracowity, pe艂en zwrot贸w, spektakularnych wywrotek i paru pomniejszych sukces贸w. wysz艂a ksi膮偶ka, to jest zawsze fajne, tym bardziej, 偶e nadal si臋 jej nie wstydz臋 i mia艂bym ochot臋 wyda膰 kolejn膮. nie s膮dz臋 jednak, abym planowa艂 ksi膮偶k臋 poetyck膮, albowiem od ponad dw贸ch lat napisa艂em r贸wno dwa wiersze i tak si臋 sk艂ada, 偶e oba wczoraj. teraz patrz臋 na nie i my艣l臋, 偶e je艣li tak dalej p贸jdzie, je艣li kto艣 porz膮dnie nie walnie mnie w pysk, zmieniaj膮c doszcz臋tnie dykcj臋, w贸wczas m贸g艂bym stworzy膰 nowy rodzaj w poezji, kt贸rego zwi膮zek z poezj膮 polega艂by na tym, 偶e 贸w rodzaj stanowi艂by jej ca艂kowite zaprzeczenie. ale to jakby na marginesie rozwa偶a艅. inna rzecz, o kt贸rej chcia艂em, to ponure wra偶enie, 偶e ksi膮偶ka - pomimo swojego chwilowego nimbu - jako taka nigdy niczego nie zmienia. kiedy艣 czerski trafnie powiedzia艂, 偶e jedyny przyk艂ad ksi膮偶ki, kt贸ra cokolwiek w czyimkolwiek 偶yciu zmieni艂a, to amok krystiana bali. kto nie wie, o co chodzi, ten niech sobie wpisze.
poza tym otworzyli艣my sp贸艂dzielni臋, o kt贸rej jest coraz g艂o艣niej na mie艣cie: p贸艂 roku dzia艂alno艣ci i ju偶 robimy ba艂agan. ruch w sp贸艂dzielni doskonale zast臋puje ruch w moim 艣wiecie prywatnym, wobec kt贸rego coraz bardziej si臋 oddalam i na pytanie co u mnie odpowiadam, 偶e naprawd臋 nie wiem, i jest to jedyna uczciwa odpowied藕. wracam po nocy do domu, w kt贸rym strasz膮 upiory ubra艅 rzuconych na pod艂og臋 i jedn膮 mam tylko my艣l: p贸j艣膰 spa膰. obawiam si臋 tylko, 偶e kt贸rego艣 razu po przebudzeniu powiem sobie, i偶 ca艂e to zaanga偶owanie by艂o na wyrost, rzuc臋 sp贸艂dzielni臋 i wyjad臋 do japonii.
do tego korespondencja - kolejne numery s膮 coraz lepsze i to nie dlatego, 偶e jest w nich coraz wi臋cej przekle艅stw, ale dlatego, 偶e jest w nich coraz wi臋cej przekle艅stw, kt贸re znajduj膮 si臋 na w艂a艣ciwym miejscu. my艣l臋 o wyrazie spo艂ecznego niezadowolenia, kontestacji g艂upoty i kiepskiej literatury. ponadto wyszli艣my wreszcie do ludzi, z hermetycznego pisemka w do艣膰 kr贸tkim czasie przeistoczyli艣my si臋 w pisemko m贸wi膮ce ludzkim j臋zykiem, kt贸remu dodatkowo wyros艂y z臋by. oczywi艣cie zna膰 trzeba proporcje, w dalszym bowiem ci膮gu jeste艣my kwartalnikiem, kwartalniki nie maj膮 takiej mocy, ale zostaje przecie偶 kolejny rok. za rok, o ile 艣mier膰 si臋 we mnie nie rozgo艣ci, spotkamy si臋 w tym samym miejscu i wtedy pogadamy.


jakobe
>lenka, “sukcesy” to za du偶o powiedziane. ale dzi臋kuj臋, wszystkiego dobrego.
7 stycznia 2010 at 11:35
lenka
gratulacje i pe艂en podziw za sukcesy na polu literackim i w og贸le, jakobe. wi臋cej poezji w tym nowym roku. jednak.
7 stycznia 2010 at 9:53
sarna
Jakub, rozumiem. To zapowied藕. Dzi臋ki za wyja艣nienie pzdr
4 stycznia 2010 at 14:54
jakobe
>sarna, ja wiem, ale te偶 chwali膰 si臋 czym艣, co jeszcze si臋 nie odle偶a艂o, by艂oby zabiegiem ryzykownym.
4 stycznia 2010 at 14:43
sarna
Ad. ksi膮偶ka
jak nie ‘zmienia’ skoro ’stanowi’?
ad. poezja
jest zaborcza. Nie lubi konkurencji. A jednocze艣nie wymaga, by patrze膰, s艂ucha膰, dotyka膰 i widzie膰, s艂ysze膰, czu膰. (tak na marginesie to nie fair pisa膰 w stylu: co艣 mam, napisa艂em ale wam nie poka偶e)
ad. Sp贸艂dzielnia
:) Wyj膮tkowe miejsce, wyj膮tkowy klimat, wyj膮tkowi ludzie…
pozdrawiam noworocznie :)
4 stycznia 2010 at 12:21
reod
Co do korespondencji — racja — ceni臋 sobie, czytam. Ale ja si臋 troch臋 chujowo znam, wi臋c marne pocieszenie.
3 stycznia 2010 at 22:58