jakobe mansztajn: stała próba bloga

hot shots i osiemdziesiąt kilogramów chodzącej kokainy

[120] charlie sheen. ojciec nowożytnej imprezy. miłośnik orgii i zagorzały amator gimnastyczek z filmów porno. niedawny mąż denise richards, która – jak sama przyznaje – lubi to od tyłu, i obecny chłopak bree olson, która z kolei nie musi niczego przyznawać. człowiek-kokaina i antoni gaudi pokojów hotelowych w jednym. w ostatnich dniach także żyd z matki, o czym poinformował opinię publiczną w atmosferze zarzutów o antysemityzm, poddając tym samym swoją domniemaną żydowskość wyraźnie w wątpliwość. ojciec pięciorga. skandalista larry flynt to przy nim obecnie skromny publicysta.

ostatnie kilkanaście lat spędził charlie na dyskotece w manieczkach. niewiele go było w kinie, za to całkiem sporo w telewizji – za epizod w serialu cbs two and a half men dostawał gażę w wysokości 2 mln dolarów. to całkiem sporo. zwłaszcza biorąc pod uwagę, że tych epizodów było 177. ostatnio jednak stracił charlie kontrakt, wobec czego postanowił także zerwać ze swoim dotychczasowym życiem. zapowiedział, że koniec, finito, znudziło mu się, idzie w trzeźwość. a na do widzenia pozwał cbs do spółki z warner bros na 100 mln dolarów.

intensywnej działalności towarzyskiej charliego towarzyszy wykraczająca poza granicę stanów zjednoczonych uwaga mediów. charlie bije rekordy popularności, a wywiady z jego udziałem trafiają na listę internetowych best viewerów. wiadomo, wszyscy się o charliego martwią. albo właśnie zupełnie na odwrót – wszyscy charliemu kibicują. w dobie delikatnych rockendrolowców z grzywkami na bok i zardzewiałej konstrukcji świata skandalu utożsamia bowiem charlie klasyczny lejtmotyw lat siedemdziesiątych. prawdziwy, literacki niemal rozpierdol, dla którego najlepszym komentarzem jest zdanie z niedawnego obrazka: when i die i want charlie sheen’s life to flash before my eyes.

Categories: Bez kategorii

pogwarki, część 5. » « bibliocamp

55 Comments

  1. “antoni gaudi pokojów hotelowych” – my personal favourite

  2. są dwie możliwości,zawsze tylko dwie,dwa rozwiązania,dwie drogi:jedna w stronę bezpieczeństwa,a druga w stronę wolności.
    charlie sheen bez wątpliwości wybrał tą drugą i pokonuje ją w pięknym stylu.

  3. motylkiem. ale po drodze trochę się gubi – nie wiem na przykład, o co chodzi w tej jego przedziwnej konfrontacji z chuckiem levinem i deklaracji, jaka po niej nastąpiła, o żydowskich korzeniach charliego. dla mnie charlie jest tutaj jednak średnio wiarygodny. ale nie wiem, może po prostu czekał z tym do purim, a cała reszta to zwyczajna koincydencja.

    tak czy inaczej jednak – spektakularna jest ta jego wycieczka w stronę mitu.

  4. charlie sheen superstar

  5. jakobe mansztajn lubi to.

  6. http://www.youtube.com/watch?v=emEM5H9NgTI

    a tu charlie sheen w wersji family guy. widac, ze motoryka troche mu szwankuje

  7. Mam nadzieję, że istnieją jeszcze tacy faceci, dla których normalność nie jest nudna. Jak już ktoś tutaj powiedział – albo wolność, albo bezpieczeństwo. Ja wybieram bezpieczeństwo. W tym przypadku wolność jest dla mnie synonimem nieodpowiedzialności.

  8. Magda, “wolność albo bezpieczeństwo’ to jest sytuacja idealna, model który w praktyce nie istnieje. co nie znaczy, że nie jest słuszny, tylko że nie należy patrzeć nań zero-jedynkowo, a raczej wypatrywać gdzie jest suwak na tej linii w-b, i jak bardzo wychylił się od średniej.

  9. ps. ja lubię nudę…
    a tu jest piosenka o nudnych facetach ;)
    http://www.youtube.com/watch?v=YjE3E2h4AXo

  10. Foma, czyli jeszcze istnieją tacy faceci, na całe szczęście. :)

  11. ta cała historia wygląda trochę jak podglądanie kogoś, kto tyłem zbliża się do przepaści. wszyscy śledzą, czy się odwróci i zobaczy, czy może dalej będzie szedł, aż spadnie. ten co idzie jest szczęśliwy, bo wszyscy mu machają, więc nawet mu nie przyjdzie do głowy żeby się odwrócić.

    ja tam myslę, że nie ma tam ani troski, ani podziwu.
    to raczej ciekawość.

  12. tam i tam – moje ukochane słowo na dziś: tamtam

  13. Magda, jasne że istnieją, ale jak to w przyrodzie, wszystko ewoluuje :] i to, że w poniedziałek ktoś lubił nudę i cenił bezpieczeństwo nie znaczy, że w środę coś mu się nie odmieni, bo coś. i vice versa.

  14. zajebisty tekst!

  15. trzymam kciuki za naszego bohatera i mam nadzieję, że to się skończy spektakularnym przedawkowaniem w hotelu w las vegas, a nie jakimś żenującym odwykiem i wspomnieniami ‘jak wygrałem z metamfetaminą’. a propos: when your life becomes a verb – http://www.nytimes.com/2011/03/06/fashion/06NOTICED.html?_r=1&ref=charliesheen

  16. caddy, trudno jednoznacznie orzec, ale podejrzewam, że charlie doskonale wie, dokąd idzie. pomimo tego, że we krwi przechowuje osiemdziesiąt kilogramów kokainy, a wyobraźnia jego została wypełniona stadkiem jednorożców i gromadą wesołych duszków. troska w tekście ma wymiar mocno ironiczny – media w usa kreują się na stróżów dobrego zdrowia charliego, dziennikarki zapytują czule why, charlie?, ale przecież wiadomo o co chodzi, wiadomo jak to działa i że przecież taki charlie opłaca się bardziej. za to niewątpliwie jest ciekawość – to jak oglądanie wypadków samochodowych na discovery. ale jest też coś innego, co zawiera się w ostatnim zdaniu tego tekstu – poczucie, niekoniecznie wspólne, ale pewnej szerokiej – podejrzewam – grupy, że warto wsiąść do tego auta.

  17. paf, a to ładne.

    a jeżeli skończy na wytrzeźwiałce z silnym postanowieniem poprawy, to ja odwołuję wszystko, co tutaj dobrego o charliem powiedziałem.

  18. jakobe, może tak jest. charliemu taki charlie też pewnie teraz opłaca się bardziej.

    ale co do ostatniego zdania, jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zdecydowana większość ze wsponianej grupy nigdy nie wsiadłby do tego auta.

  19. ja bym wsiadl ale to drozsze od taksowki w monako to raczej odpadam

  20. wsiadanie jest o tyle kuszące, o ile ma się przekonanie, że w połowie drogi nie każą wysiąść i dalej drałować na piechotę

  21. foma, właśnie tutaj nie ma na piechotę – albo złoty dwadzieścia ulicą jednokierunkową pod prąd, albo wcale :].

  22. Jakobe, uwielbiam Cię, ale pojawiają mi się tu pewne zgrzyty, piski, pęknięcia i niejasności. Czyżby Twój wcześniejszy wpis o wstrzemięźliwości własnej miał zwrócić na Ciebie naszą baczniejszą uwagę? Oglądałam właśnie Inland Empire, ale postanowiłam przerwać i napisać coś słowami Lyncha: “Działania mają skutki. Niewłaściwe działania także mają skutki, mroczne i nieuniknione. Po co szukać cierpienia?”

  23. dlaczego? ten mój wcześniejszy wpis to już zresztą przeszłość, wypiłem wczoraj trzy piwa, a więc back on the horse, jak to się mówi :]. zgrzyt pojawia się na styku woli życia i instynktu śmierci, cytując klasyka. to tak jakby witamina c szła na noże z charliem sheenem. mocno to ludzkie.

  24. jak czytam o sheenie to uswiadawiam sobie jakie prowadze bezpieczne, uporzadkowane i nudne zycie

  25. co do charliego i jednorożców;)
    http://www.youtube.com/watch?v=Q5im0Ssyyus&feature=related
    charlieeeee…

  26. qwerty > ........

    20/03/2011 — 13:56

    ale wiesz a przynajmniej mozesz miec pewnosc, ze poniedzialek bedzie w poniedzialek a łyzka to łyżka
    ;)

  27. Obawiam się, że witamina C jest jakby… mniej waleczna… ;)

  28. to moze kompleks centrum?

  29. kompleks centrum mogłoby dać radę. albo rzeżucha.

  30. Podsumowując- to, jak interesujące ktoś prowadzi życie, mierzymy w kilogramach kokainy. Hm. Z jednej strony noblista Kary Mullis: “w latach sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych XX wieku zażywałem dużo LSD, podobnie jak inni pracownicy Uniwersytetu Berkeley. Było to doświadczenie otwierające umysł. Dużo ważniejsze niż jakiekolwiek zajęcia, w których brałem udział.” Rozmnożył DNA, a dzisiaj żyje w dostatku, pławiąc się w zaszczytach i z miłym poczuciem, że pchnął ten wózek do przodu. A rozpierdol Charliego Sheena nie jest doświadczeniem otwierajacym umysł.

  31. Na marginesie, gdy czytam LSD to kojarzą mi się obrazy związane ze zjawiskiem leczenia par małżeńskich owym specyfikiem w czasach dawnych.

    Pamiętajmy. Charlie, to Charlie! nigdy Charles.

  32. qwerty > Basia

    20/03/2011 — 22:39

    czyli to jak interesujace ktos prowadzi życie mierzymy w ilości zaszczytow? hm. zdania na ten temat mogą byc podzielone.nie mylmy rock’n’rolla z samorozwojem.

  33. mansztajn o grafomanii.

  34. Daj spokój wiadomo że nie. Ale już ten trzeci aspekt jest bardzo kuszacy. Na stronie tego gościa jest ładnie napisane czemu wybrał naukę. I od razu zaznaczam, nie odbieram wagi innym dziedzinom. Miłego dnia, w trójmieście jest pieknie!

  35. charlie to charlie, to charlie. a w trójmieście rzeczywiście słońce, zakwitły już pierwsze przylaszczki.

    jaskółka, serio była taka tradycja w terapii? można gdzieś o tym poczytać?

  36. stawiam 50 dolarow ze charlie nie dozyje do bozego narodzenia czy tam teraz do chanuki

  37. Jedz rzeżuchę Jakobe. Rzeżucha dobra i pełna nadziei. Jedz rzeżuchę.

  38. Są piękne białe..one to chyba pierwiosnki??

    w każdym razie jeśli ktoś byłby zainteresowany w ten czwartek, 24.03 o godzinie 17.30 w bibliotece PAN-u na ul.Wałowej 15 w Gdańsku odbędzie się wykład zatytułowany “Czy można zrozumieć przemijanie?”. Prowadzący to profesor filozofii wykładający w paru miejscach na świecie, rektor wiedeńskiego instytu nauk o człowieku. Ciekawe co ma ten temat do powiedzenia ten pan.

  39. Powiedziałabym, że można zrozumieć, ale nie można się pogodzić;)

    Dzięki za informację, chętnie przyjdę posłuchać.

  40. pierwszy dzień wiosny

    21/03/2011 — 20:07

    szukam na stronie pan-u i nie dostrzegam. poproszę linka ładnie :)

  41. Nie mam linka, widziałam plakat. W temacie- ostatnio słyszałam, że w podręcznikach psychologii i psychiatrii nie używa się już słowa “starość”, tylko “pózna dorosłość”, bo to bardziej kojarzy się z uczeniem się przez całe życie i tym podobne. Co jest złego w starości? Nie ma jej w tv a teraz znika z książek. Tylko w życiu zostaje. Szalony świat.

  42. pierwszy dzień wiosny

    22/03/2011 — 07:51

    to nie jest kraj dla starych ludzi najwyraźniej. a tak w ogóle to trafna uwaga.

  43. Basia, może tu działa ten sam mechanizm, który zmienia “kalekę” w “niepełnosprawnego”.
    nie jest chyba taki zły – ten mechanizm.
    starość kojarzy się z końcem, co spycha człowieka do poczekalni. chyba łatwiej jest zmienić sposób nazywania niż znaczenie słowa (czy może raczej konotację).

    ps. znalazłam: http://www.ptft.pl/joomla/index.php

  44. uważam, że należy jednak odróżnić ‘późną dorosłość’ od ‘starości’. moim zdaniem to dwa różne etapy. i dziwi mnie fakt, że już nawet nauka chce udawać, że starości nie ma. przypomina mi się z leszka kołakowskiego ‘wyzwolić się z kultu młodości’.

  45. Może starzy ludzie też wolą o sobie myśleć jako o późnodorosłych?

  46. Caddy ale słowo starość to jak słowo zima. Starość kojarzy się z końcem. Taka kolej rzeczy. Ale z poczekalnią to już niekoniecznie. To zależy od staruszka:).A kaleka i niepelnosprawny- akcentują co innego. Starość to ładne słowo. Zmarszczki są ładne. Można inaczej nazywać trudne rzeczy ale czy to je zmienia?

    Pierwszy dzien wiosny to nie jest kraj dla starych ludzi zdecydowanie!
    Zwłaszcza z takimi emeryturami.

    Caviale też mi się wydaje że to są dwa różne etapy. Kiedy człowiek jest już w sędziwym wieku niewiele różni się od dziecka. W pewnym sensie to jest pózna dorosłość. Ale też powrót do korzeni.

  47. powiedziałabym, że wolą, dopóki jeszcze mogą myśleć.

  48. Okrutne. Dużo miłości do starych ludzi trzeba mieć! Mama nauczyła:). Miło sie rozmawia wirtulnie, nawet bardzo, ale trza sie brać za robote. Pozdrawiam serdecznie i do napisania:).

  49. no nie, te dwie bańki za epizod to on zaczął dostawać niedawno. zestawienie 177 odcinków z okrągła sumką 2 melonów mocno bałamuci opinię publiczną. to tak gwoli ścisłości. poza tym czarli jest the best.

  50. Basiu, a ja zgadzam się z tobą.
    Tak, to jest okrutne, niestety.

    Anonimie, mam nadzieję, że cię nie uraziłam.

  51. miki, dobrze mówisz.

  52. Mnie nie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑