pogwarki, cz. 1

[77] ken kesey powiedział, że byłby nie napisał lotu nad kukułczym, gdyby regularnie nie kurzył haszu, ale przede wszystkim nie łykał lsd. to samo o swoich książkach powiedzieli burroughs, leary i ginsberg. ciekaw jestem, czy stefan chwin podczas pisania hanemanna też przypadkiem nie kopcił zioła, chociaż jak na chwina patrzę, mijając go niekiedy w pasażu dworcowym, to naprawdę nie wydaje mi się. swoją drogą, jak już jesteśmy przy chwinie, to należałoby przejść do huellego, a od huellego do basi piórkowskiej, która powiedziała niedawno, że książki o gdańsku to są książki zawsze pełne historii powszechnej – jak nie historii drugiej wojny światowej, to przynajmniej historii komunizmu i jego upadku, co w niej najwidoczniej wzbudza pewien sprzeciw, albowiem postanowiła napisać książkę o gdańsku, w której niemcy po raz pierwszy nie będą strzelać do polaków. to jest fajne, książka być może ukaże się jeszcze w tym roku, chociaż basia mówi, że być może w tym roku właśnie się raczej nie ukaże i ukaże na początku kolejnego. nie sądzę jednakoż, aby basia brała lsd, co w jej przypadku – mam wrażenie – nie będzie konieczne do tego, aby książka była dobra.

Categories: Bez kategorii

2 Comments

  1. właśnie czytam „ostatnią wieczerzę” pana pawła i jestem pewien, że pisząc ją pan paweł, coś niecoś brał, czy palił, bo jak inaczej wytłumaczyć tak odjechane sny? [cały pierwszy rozdział, to zapis snu!]

  2. jezeli basia naprawde nic nie brala piszac tzn.,ze czytelnicy beda musieli koniecznie cos lyknac przed przeczytaniem.innego rozwiazania nie widze.
    ja osobiscie mowie ksiazce i lsd zdecydowne 'SURE.WHY NOT?!’-zdaje sie,ze byly to rowniez ostatnie slowa,ktore przed smiercia wypowiedzial timothy leary…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Copyright © 2024 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑