białe noce

24 września 2017

[243] a więc skaczę po kanałach, mój ty pamiętniczku, ale mam tylko cztery. ile można skakać po czterech kanałach? czterdzieści pięć minut. policzyłem. od czterdziestu pięciu minut próbuję zasnąć. od paru godzin próbuję przestać myśleć o pracy. od dwóch tygodni próbuję zapanować nad kaszlem. od miesięcy próbuję wziąć głęboki oddech. ciągle pod kreską. mógłbym też mniej przeklinać, rzadziej jeść pizzę, pójść w końcu do lekarza z tym kaszlem. zamiast tego nie szanuję się wcale, kurtkę tylko kupiłem cieplejszą i cieplejsze buty w tygodniu zamierzam, i czasem na spacer pójdę jeszcze w środku nocy. jak wyskakać sobie snu nie mogę na tych czterech kanałach, to idę się wychodzić i parę dni temu zaczepia mnie pani na ulicy, gdy ja zmęczony jak pies i z wszelkiej wyzuty przyjemności, i mówi, że ja pana lubię, jakobe, pan jest zabawny, niech pan coś powie śmiesznego poproszę. a we mnie nic śmiesznego, od tygodni po czterech tylko skaczę kanałach, jakbym jebane na rekord liczył owieczki.

jak byłem dzieckiem, proszę pani, miewałem perypetie. w głowie mi się wyświetlał obrazek, najczęściej ponury, i jak noc długa – nie chciał się odczepić. myślałem wtedy o tym, jak będzie wyglądało życie po drugiej stronie, a to prosta przecież droga do obłędu. środek nocy, a ja leżę, berbeć przerażony, z głową nabitą czarnym tytoniem, i tylko o tym myślałem, jak bardzo bym nie chciał teraz zniknąć, i z tego pragnienia budziłem rodziców, i pytałem zapłakany, czy to prawda, że kiedyś wszyscy musimy stąd zniknąć, i matka zapewniała, że nas to nie dotyczy, synuś, że z nami będzie inaczej, i postaraj się proszę zasnąć, dziecko kochane, i ja w końcu uwierzyłem. aż któregoś dnia września kolega mi umarł i znów nabrałem wątpliwości, i zamiast do łóżka – co noc wchodziłem pod biurko, nad głową przyklejałem słuchawki od walkmana i podłączałem do radia, i tylko o to dbałem, aby nie zostać w tej ciszy samemu, aby tylko nie zwariować, i z czasem wszystko się rozpłynęło, proszę pani, bielutkie noce zdarzały się rzadziej, chociaż zdarzały, i dziś nikogo już nie budzę, nie zadaję durnych pytań w środku nocy, idę przed siebie i czekam aż przejdzie. tyle we mnie śmiesznego.

i nic z tego nie wypowiadam na głos, uśmiecham się tylko głupio, dziękuję i idę do domu.

liczba komentarzy: 14

  • Anuszka napisał(a):

    mógłbyś „pójść w końcu do lekarza z tym kaszlem”.

  • lena napisał(a):

    przyjemniejsze i skuteczniejsze od skakania po kanałach i liczenia owieczek może być słuchanie muzyki (to pomaga, bo po drugiej stronie…)
    https://www.youtube.com/watch?v=wd6ezjAhwaM

  • zorka napisał(a):

    Kaszlałeś już w Poznaniu, to więcej niż dwa tygodnie. W te białe noce możesz udeptać w końcu drogę do lekarza. Poza tym koc bez laptopa, poza tym jesteś dorosły i wiesz.
    cmok

  • Agata napisał(a):

    Kaszel nieleczony latami powoduje znikanie, uważaj.

  • Anka napisał(a):

    Tak, te cholerne białe noce. Trzecia nad ranem zna wszystkie moje sekrety.

  • Matula napisał(a):

    No i poczulam sie jak ta pani co oczekiwala smiesznej historii…
    A tymczasem dupa blada tudziez noc biala. Ale powiem Ci synu, ze jest nadzieja w tym Twoim ubolewaniu. Ciesze sie, ze dbasz jednak troche o siebie, ze kurtka i buty, i wiesz co zrobic z kaszlem w koncu jak juz Cie bardzo zmeczy, bardziej niz spacery po nocy czy watpliwa praca…

    I pomysl, ze dobrze, ze noc jednak biala a nie jestes w czarnej dupie. Inni maja gorzej. Naprawde.

  • Matula napisał(a):

    Matula przeprasza, ze taka wulgarna. Normalnie, tak nie mam i ” nic z tego nie wypowiadam na glos”.

  • zo napisał(a):

    Z tego nocnego chodzenia po mieście może jeszcze wyniknąć trochę dobrych wierszy. Jak u Mirona, który pisał: „nie umiecie spać, nie śpijcie / rośnijcie jak się da”. Więc jak się nie da, to rośnij nam, Jakobe.

  • zo napisał(a):

    Jak się nie da spać, oczywiście.

  • natka napisał(a):

    I kolejne Panie,zatroskane i zauroczone ,bo ten Kuba,to taki „biedny Miś „… smutny i kaszelek ma,ciekawe czy obiad jakiś zjadł chociaż… rosół by mu napewno pomógł,tylko czy ma kto to ugotować…? Ktoś tu wie,jak wzbudzić ocean opiekuńczych uczuć u kobiet powodzenia i oby do wiosny, albo wyjedź tam gdzie jest dużo slonca-Grecja,Malta itp. Naprawdę lepiej Ci się zrobi ☺ powodzenia

  • A. napisał(a):

    NIE ZMIENIAJ SIĘ ANI NA JOTĘ!

  • Matula napisał(a):

    Z drugiego wątku pokuszę się o wysunięcie takiego wniosku, że chyba chciałbyś teraz jednak zniknąć, zostać w tej ciszy samemu podczas spacerów bo już wariujesz i nic się nie rozpływa a noce bywają bielutkie bo na pokaz wszystko w Tobie śmieszne jest…
    I już nie można schować się pod stół, nie wypada zadawać głupich pytań na głos.

    Ale dobrze, że stała próba bloga jest bo trzeba próbować, próbować żyć skoro nie można inaczej…

  • Anuszka napisał(a):

    tudzież mogło i tak być: „Noc jest wielkim kosmatym pająkiem”… „ale to już było” ;)

  • Dominika napisał(a):

    Czy czytałeś „Wilka Stepowego” H.Hesse?Właśnie czytam i paradoksalnie działa kojąco, przynajmniej na mnie.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.