memento

6 sierpnia 2017

[242] kochany pamiętniczku, dziś w warszawie pada od bladego świtu. wczoraj za to było słońce – sympatyczne i nienachalne, a przedwczoraj mnie nie było, tak że trudno powiedzieć. przedwczoraj łaziłem bowiem po krakowie, o którym można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest miastem w sezonie wyludnionym. fale ludzi wtłaczające się ze wszystkich bocznych uliczek jak z hydrantów prosto na rynek robią wrażenie niemal groteskowe i my w tym teatrzyku powodzi swoje pięć groszy dorzucamy. ktoś powie, że odezwał się, GDAŃSZCZANIN, i będzie miał ów rację, ale przyjebać się do krakowa zawsze miło. kraków jednak tylko przelotem, w drodze powrotnej do domu, gdyż tak naprawdę zakopane. jakby tam było lepiej. ale jest takie stare góralskie powiedzenie: „takie masz zakopane, jakie sobie wykoncypujesz”. bardzo stara jest to myśl, mało popularna, ale wciąż prawdziwa. owszem, walczyliśmy na krupówkach ze sprzedawcami oscypków, sprzedawcami ciupag, sprzedawcami koszulek, sprzedawcami proporców, sprzedawcami popcornu, sprzedawcami wszystkich możliwych bibelotów z wygrawerowanymi imionami i przede wszystkim z takimi jak my, niedzielnymi turystami, walczyliśmy, których siła jakaś piekielna zawezwała na najbardziej zatłoczoną ulicę w kraju, aby w pocie czoła przeciskać się między schabami pana janusza a kolejnymi galeriami handlowymi. ale właśnie, stare góralskie powiedzenie o wykoncypowanych wakacjach w zakopanem wciąż w mocy i myśmy, z dala sobie żyjąc od zatłoczonego świata, o świat zatłoczony ocierali się okazjonalnie i na własne życzenie. aż w końcu schaby pana janusza zamieniliśmy na słowację i tam, pośród wyciszonych słowaków, usiedliśmy nad jeziorem szczyrbskim i wcinaliśmy pierogi z bryndzą, napawając się atmosferą – najprawdopodobniej atmosferą ciszy po prostu. nie przesadzę jak powiem, że był to pierwszy od trzech lat mój wakacyjny wyjazd, pamiętniczku. złośliwie można by rzec, że ja wakacje mam nieprzerwanie od 2011, więc co ja tutaj pierdolę właściwie, ale – jak mówię – byłaby to złośliwość, a w dodatku niesprawiedliwa, a w dodatku nie przeklinaj. najwidoczniej nie było wcześniej miejsca w głowie na odpoczynek, a to też podobno trzeba potrafić, tak przysiąść pośrodku lasu i nie dostać apopleksji z powodu pozostawionego w aucie telefonu. siedzieliśmy więc i gapiliśmy się na góry i niewiele było w naszych głowach, a potem wróciłem do warszawy i deszcz padał nazajutrz i to też było dobre, i do nikogo o ten deszcz nie miałem pretensji.

liczba komentarzy: 27

  • KK napisał(a):

    Już świecie słońce!

  • m napisał(a):

    lubię cię, szkoda, że ostatnio tak rzadko tutaj wpadasz

  • królikiewicz napisał(a):

    o to to.

  • m. napisał(a):

    i jak tu dowieść, że m to nie to samo, co m z kropką ;) faktem jest jednak, że za rzadko tu bywasz. nie można mieć jednak pretensji do człowieka piszącego, że czasem chce od tego pisania i od ludzi uciec na koniec świata albo choćby tylko w góry. jednak zakopane to chyba nie najlepszy pomysł na ucieczkę, nie o tej porze roku;). na krupówkach ostatnimi czasy jak w ulu, zalewa je morze ludzi w klapkach (również na szlakach nierzadkie to zjawisko). aż się boję, że któregoś pięknego dnia ujrzę u podnóża góry pierwszy rozstawiony parawan;). to będzie początek końca świata.
    mam wieści z Zakopanego, że podobno pada dzisiaj od rana. a w warszawie ani kropli deszczu.

  • . napisał(a):

    słowacja, dokładnie tak. tam można dotknąć nieba, i popróbować ciszy.

    to odkrycie sprzed wielu już lat, bo zakopane zawsze było tak samo obciachowe, naprawdę. to wcale nie są ostatnie czasy. i te wnerwiające kierpce i oscypki na jarmarku dominikańskim….

    pozdrówka z jarmarku.

  • An napisał(a):

    Wakacje w Zakopanem to taka opcja, kiedy jedziesz na wakacje, ale nie chcesz żeby ci ktoś zazdrościł.

  • Matula napisał(a):

    Zauwazylam synu, napisales „w drodze powrotnej do domu” czyli Warszawa juz oswojona? :)

    Dobrze poczytac co u Ciebie chociaz raza mnie wulgaruzmy, ale rozumiem, ze tak trzeba.
    Pozdrawiam :)

  • samsara napisał(a):

    ja natomiast nigdy w górach nie byłam, nie wiem co o tym myśleć

  • kasia napisał(a):

    a jakaż cisza nad szczyrbskim w zimowy śnieżny wieczór :-)

  • zo napisał(a):

    ojej, mogliśmy się minąć na tych Krupówkach. Zakopane to była tak samo dobra opcja jak inne, zależy, kto i jak patrzy i przeżywa miejsca :)

  • A. napisał(a):

    Dobrze, że jednak było dobrze, bo może teraz będzie lepiej.

  • m. napisał(a):

    staram się unikać słowa zawsze. zawsze to taka mała wieczność i prawie tak samo definitywna jak nigdy. jadąc do Zakopanego „nigdy” nie zastanawiałam się, czy to obciach, czy powód do zazdrości albo do niezazdrości.zwykle chodziło mi o namiastkę wolności, bliskości tego, co na codzień tak odległe (wiatr we włosach itp itd. :D).na krupówki schodzi się zwkle tylko po to, by coś zjeść, posłuchać góralskiej muzyki. teraz (i tu nie zmienię zdania) na krupówkach jak w ulu ;), na szlakach też bywa ciasno i hałaśliwie, ale zgadzam się,przeżywaniem miejsc jest istotne. chociaż obecność ludzi bądź nieobecność też ma jakiś wpływ na przeżywanie.
    (tak, warszawa jest trochę takim dzikim zwierzęciem, które daje się oswoić;)

  • paulina napisał(a):

    Na swoim ostatnim wakacyjnym wyjeździe (wędrowanie po Karpaczu z przyjaciółką – wszyscy myśleli, że jesteśmy lesbijkami, no na litość boską, konwerwy w tych górach), postanowiłyśmy wybrać się wraz ze zogranizowaną wycieczką do Skalnego Miasta, w Czechach. W autokarze My, dwudziestokilkulatki, i oni, emeryci. Jeszcze nie ruszyliśmy z miejsca, a szła dzieweczka do laseczka biegała po siedzeniach roznosząc kiełbasę i jajka. Było naprawdę swojsko i rozczulało nas to. Jednak z nieukrywaną przyjemnością zauważyłyśmy, że rozśpiewani emeryci, kiedyśmy przeciskali się między skałami, cieszyli się przyrodą w ciszy. Powiedziałam do koleżanki: zobacz, ludzie to jednak na widok piękna zamykają buzie. A ona na to: nie łudź się, oni tylko zbierają siły do ataku w autokarze.
    Co nie zmienia faktu, że gorąco polecam wycieczki z emerytami, Panie Jakobe. Naje się Pan i nie trzeba będzie pieniędzy na gastro wydawać.

  • bociek napisał(a):

    Nie wiem po co te wulgaryzmy? Bo tak warszafka na salonach mówi? Bo poeta musi tak wyrazić ekspresję? Bo „jebać to” jest już tak normalne w codzienności jak sklepy Żabka?
    To ja jednak zostaję w bocianim gnieździe i nie wrócę tu już, choć chwilami ciekawa tu lektura.

  • Matula napisał(a):

    Daj spokój @bociek, obrażasz się jakby to Ciebie obrażano. Język jest literacki zapewne, fabuła koloryzowana a my tu ku uciesze poety przecież i własnej :)

    Oj Jakobe, że też muszę Ciebie bronić jak własnego syna ;)

  • Matula napisał(a):

    No i Jakobe chyba będę musiała Ciebie adoptować po tych wakacjach i pierwszym odcinku make poland great again bo nam wszystkie bociany odlecą, i nie tylko ;)
    byłby to precedens ze względu na różnicę wieku taka adopcja, ale może na razie będzie to tzw. duchowa adopcja co by mi Ciebie nie zlinczowali i nie zostało zaprawdę memento po Tobie ;))

  • Anka napisał(a):

    Jakobe, wracaj! Pustka w tych internetach bez Ciebie. Czekam na Ciebie, i czekam, jak na tego Godota.

  • Matula napisał(a):

    Jakobe jest na internetach, a jakże, nie schodzi ludziom z klawiatury ;), dla odmiany można popatrzeć i posłuchać, ale ja też tęsknię za słowem pisanym! Autorskim, jak to piękne zdanie: „Tych mniej, nie zakłamujmy rzeczywistości, było trochę więcej.” :))

  • Anka napisał(a):

    Matula, ja rozumiem, że Jakobe jest teraz zajęty w wyborczej, ale na boga, tutaj są ludzie, którzy czekają na jego słowo. No trudno. Czekać i nie tracić nadziei! ;)

  • Matula napisał(a):

    Synu, zatem apeluję skoro Ance nie wystarcza Twoje słowo na FB dzisiaj :)

    No nie daj sie prosić, nie samą wyborczą człowiek żyje, zajrzyj do pamiętniczka, no. W poniedziałek i tak czeka Ciebie fala hejtu ;) a my tu Ciebie, wstyd się przyznać, kochamy i czekamy ;)

  • Matula napisał(a):

    A z tym wyznaniem, to może ja tylko w swoim imieniu, jako Matula; i to nie wstyd, wstyd to kłamać, a ja prawdę piszę :)

  • Anka napisał(a):

    Żaden wstyd, ja do wyznania dołączam się całym serduchem, tym co Jakobe tak swoim milczeniem rozkrwawia ;)

  • jakobe napisał(a):

    a ja czytam i wrócę w tym tygodniu.

  • Anka napisał(a):

    Nie mogę się zdecydować. Czy to dobrze, że to czytasz, czy może jednak nie ;)

  • Matula napisał(a):

    Jakobe, tydzień kończy :) i nie czytaj tylko pisz!

  • Matula napisał(a):

    Ja w sumie prosiłam, jak tak to nie wygląda, to napiszę raz jeszcze, PISZ PROSZĘ.

  • Anka napisał(a):

    Matula, myślę, że nie mamy innego wyjścia jak otoczyć szacunkiem tę przestrzeń pomiędzy „nigdy” i „jeszcze nie teraz”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.