jakobe mansztajn: stała próba bloga

chuj z rembrandtem*

[119] teza tej notatki brzmi: jeżeli wysunąć głowę przez zasieki własnego ogródka, rychło zarobić butem ignorancji można w pysk. albo inaczej, już bez zawoalowanej metaforyki: zapanował w społeczeństwie zasadniczy deficyt wstydu. można odnieść wrażenie i nie będzie to wrażenie pozorne, że aktualnie wydarza się w kraju coś na kształt dyskretnej rewolucji intelektualnej, która bez większego rejwachu i manifestacyjnych haseł winduje ignorancję jako wiodącą w społeczeństwie postawę intelektualną. książki stały się chujowe i nudne, a ogólnie pojęta roztropność myślowa jest skutecznie wypierana przez umysłową powściągliwość. powiedzieć dziś, że rembrandt van rijn to belgijski piłkarz albo że powietrze składa się w większości z wody – nie jest już obarczone jakimś szczególnym ryzykiem społecznym. chuj z rembrandtem, chuj z powietrzem.

w całej tej sprawie nie chodzi jednak o to, że się ludziom systematycznie myli przynajmniej z bynajmniej ani nawet o to, że ogólny poziom wiedzy w społeczeństwie upadł na mordę i kwiczy, a liczba ignorantów poszybowała na złamanie karku (tutaj bowiem, jak sądzę, proporcje pozostają względnie stałe) – a o to właśnie, że ignorancja tanecznym krokiem weszła do mainstreamu i już nawet nie jest wstyd. teraz można pójść do telewizji i z braku elementarnego pojęcia o świecie uczynić rewię na lodzie i jeszcze dostać oklaski od prowadzącego. wszystko bez cienia żenady. w tym miejscu pojawiają się słowa-wytrychy: standardy, społeczna introspekcja, chuj z rembrandtem, sprzężenie zwrotne. nie trzeba być profesorem nauk społecznych, żeby je sobie połączyć w logiczną, przyczynowo-skutkową całość i skonstatować ponuro: czyli w sumie przejebane.

*bezpośrednią inspiracją do napisania tej notki był program polowanie na singla, po którym kolejny rubikon został przekroczony. uwaga: wejście na własną odpowiedzialność. powodzenia.

Categories: Bez kategorii

bibliocamp » « co lubi jeść anita werner

49 Comments

  1. rembrandt van rijn to holenderski piłkarz ;)

    a jak się nazywa specjalizacja od wyszukiwania wąskich żyłek pod ziemią? chętnie zrobię.

  2. gdyby holenderski, to byłby jakiś początek :].

  3. co do drugiego – no nie wiem, może różdżkarstwo?

  4. Jeju… podziwiam znajomych, którzy nie mają w ogóle TV, ja też oglądam ją sporadycznie i po to raczej, żeby nie stracić kontaktu z przykrą społeczną rzeczywistością, ale tego programu to już “nie zniesę”.

    20 tysięcy? Zastanawiam się czego to jest cena.

  5. to jest dobre pytanie.

  6. trafione w sedno

  7. Obejrzałam i – ojoj:)

  8. szlag, jeszcze chwila i zupełnie unilateralnie ustalę, że należy mi się od ciebie odszkodowanie z tytułu utraconego wynagrodzenia, bo tylko grzebię w archiwum i grzebię, i czytam, i się uśmiecham półgębkiem pod wąsem, którego – o, dzięki wam, niebiosa – nie mam. a kto na chleb zarobi, hę?

  9. mam podobnie moze najwyzsza pora utworzyc ogolnoblogowy fundusz zeby to jkos gralo

  10. a pod linkiem o polowaniu, w prawym górnym rogu jest napisane “music television”.
    eh..

  11. ależ ta dyskretna rewolucja intelektualna zaszła już dano temu, tylko nasi profesorowie nauk społecznych jeszcze jej nie zauważyli. Dlatego w celu osiągnięcia kontaktu z rzeczywistością powinni takie programy oglądać przymusowo raz w roku przez cały miesiąc bez przerwy.

  12. ta rewolucja odbywa sie caly czas, ale w ostatnim czasie, tu sie zgadzam z autorem, przybrala jakies kolosalne rozmiary. niby bez glosnych hasel, ale pod spodem az wre od postepujacej ignorancji i glupoty. kto sie interesuje, ten wie, ze poziom czytelnictwa jest najnizszy od kiedy proklamowano szkolnictwo. zalaczony we wpisie program jest tego dobitnym dowodem i mimo ze wiedza, nauka i ksiazki nigdy nie byly popularne, to obecnie sa wrecz antypopularne. pozostaje zaufac dziejowej sprawiedliwosci i poczekac az historia zacznie zataczac kolo.

    (przepraszam za brak polskich znakow. moj system operacyjny nie przewiduje.)

  13. Głupota uczestników tego programu to jedno, ale mnie najbardziej uderzyła ich niezmącona niczym pewność siebie. To chyba rzeczywiście wynik ignorancji. Autoignorancji.

  14. to chyba trzeba powiedziec glosno to jest cena kurestwa

  15. nie mam bynajmniej takich aspiracji, ale w ‘niemoralnej propozycji’ to był przynajmniej milion dolarów ;

  16. słyszycie? słyszycie jak mi ręce opadają? co to za ludzie w ogóle i co to za program…

  17. to świat 2.1, na razie w wersji beta.

  18. aha. dzięki za info;P

  19. beta – bo nie sądzę, żeby to był koniec. jak pokazuje doświadczenie – na jednej fali się nie kończy.

  20. Pocieszające jest to, że inni młodzi ludzie – tacy jak tu obecni – nie zgadzają się na postępującą cichcem degrengoladę… i chwała Wam za to.
    A, że świat stał się “wersją beta” – zgadzam się…BAZA, MAMY PROBLEM !

  21. Za milion dolarów, hm, tutaj sprawa się komplikuje i decyzja przestaje być oczywista. W końcu każdy ma swoją cenę, nieprawdaż?

  22. istnieje taki pogląd. czy prawdziwy? tego nie wiem.

  23. No to pytanie, może trochę ryzykowne:

    kto się kiedyś sprzedał?

  24. I za ile?

  25. ja sie sprzedaje codziennie w robocie za 1600 miesiecznie

  26. Czesław Miłosz

    12/03/2011 — 12:10

    Ja się nigdy nie sprzedałem.

  27. lechu walesa

    12/03/2011 — 12:38

    ja tez nie

  28. ja się sprzedałem kilkakrotnie, przeważnie za niewielkie pieniądze.

  29. Bardzo interesujący blog. Gratuluję.

  30. w tym rzecz, żeby wtedy jak najwięcej wytargować

  31. to jakby na temat. http://tygodnik.onet.pl/30,0,6600,3,artykul.html

    ostatni akapit dość dobrze obrazuje, z czego (przynajmniej częściowo) może wynikać niewiedza.
    nie wiem skąd bierze się reszta.

  32. To ciekawe, Caddy.

  33. Sam do Caddy

    14/03/2011 — 11:07

    sa tyam w tekscie takie momenty jakby ten co napisal mial wszystko za ladnie poukladane

    Na półpiętrze grupka chłopców, gangsterzy. Spodnie dresowe, bluzy z kapturem lub obcisłe podkoszulki, w odtwarzaczach mp3 rap, hip-hop czy jakaś inna onomatopeja.

  34. Sam,
    wiem, wiem. jest też o tym jak gangsterzy chcieli się poboksować, więc im pokazał parę chwytów i odtąd było cacy.
    głównie chodziło o ten ostatni fragment – mam wrażenie, że to taki obraz aktualnego podejścia do posiadania (zdobywania?) wiedzy w pigułce.

  35. zawsze można mieć nadzieję, że jakiś Mickiewicz wywiezie kiedyś tych nowych maturzystów na Czukotkę, śladami Romana Abramowicza i Chelsea, a tam będą mieli dużo czasu do wypełniania dolin swojej niewadzącej większości niewiedzy

  36. foma,
    a gdy ten czas nadejdzie, nareszcie będzie można swobodnie wybierać wśród miejsc parkingowych :)

  37. ten ostatni akapit rzeczywiście bije w twarz. ryba psuje się od głowy.

  38. w sedno bite :)

  39. ‘experimenting with books’ – bomba! :D

  40. ponieważ pojawił się link z zupy czerskiego, chciałabym przeprosić za niezamierzoną krytykę, która pojawiła się kiedyś z mojej strony.
    źle to wyszło. i pewnie nie tylko to;)

  41. caviale, a przypomnisz co to było? :]

  42. eh, dobrze. jak już składać samokrytykę, to do końca. i jeżeli śmiać się, to przede wszystkim z samej siebie;) to było przy notce [108]. dzisiaj refleksję taką mam, kiedy człowiek się nie zna, niech lepiej cicho siedzi;)

  43. pytanie na czym polega znajomość. bo mnie się wydaje, że takie rzeczy to jednak instynktownie. tutaj przypomina mi się rysunek raczkowskiego (nie mogę znaleźć w sieci): stoi facet w muzeum i gapi się w obraz. podchodzi do niego drugi i pyta: podoba się panu? na co ten pierwszy odpowiada: ja się na tym nie znam.

  44. jakobe, masz rację, ale wydaje mi się, że czasami trzeba się w obraz pogapić, a nie tylko rzucić okiem;)

  45. ten blog i komentarze powoduja przyjemne odczucie,ze jeszcze Polska nie zginela

  46. z tego co się orientuję, to tutaj mamy taką polskę raczej multikulturową, do tego uprzejmą, co też rzadkość – taka polska to moja ulubiona wersja polski. aj!

  47. piękny taki ogród, w którym rosną przeróżne drzewa. ich korzenie splatają się, a korony tworzą cudowną ferię barw:)

  48. znow wypada sie zgodzic:-) polska multikulturowa inaczej “na uchodzstwie” jest bardzo rzadko uprzejma. Za to moja ulubiona wersja polski to takie blogi. No ale dosc tych uprzejmosci, bo sie zrobi za slodko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑