jakobe mansztajn: stała próba bloga

hau hau

[224] kochany pamiętniczku, kiedy dorabiasz się własnego taga na pudelku, oznacza to przynajmniej dwie rzeczy. pierwsza jest taka, że udało ci się. zostałeś przyjęty w poczet książąt polskich, państwo docenia twój trud. druga jest taka, że gdzieś najwidoczniej popełniłeś błąd.

pod tagiem widnieją rzeczy, za które skarciłbym się, gdybym lat mniej trochę miał i brzytwę poglądów ostrzejszą. ale lata lecą, pamiętniczku, i zamiast tężeć – środek mój nieoczekiwanie mięknie jak biszkopcik w mleku i ten wieszak-kręgosłup z wolna zamienia się w strudel. w ostatnich tygodniach odwiedzałem telewizję jakbym wchodził do siebie, brałem udział w sesjach zdjęciowych dla kolorowych pism, brylowałem na salonach i uśmiechałem się na zawołanie aż policzki trzaskały. dostroiłem się nadzwyczaj łatwo, a przecież była umowa, pamiętniczku, żywcem nas nie wezmą.

i co to teraz będzie, jojczy matula przed chatą. po jednej stronie brokat, splendory i buźka twoja upudrowana w śniadaniowej telewizji; po drugiej – jałowy widnokrąg i od tygodni nie napisałeś nawet jednego cennego zdania. niech ten kurz opadnie, mówię sobie, niech się rzeczpospolita próżna do cna we mnie wyczerpie i potem wrócimy do siebie, na dawne klepisko. znów będziemy jak bohater swoich wierszy i z kieszeni powiewać nam będzie sztandar wyjebania, i znowu, pamiętniczku, będziemy niewinni, i znowu na powrót we wszystko sobie uwierzymy.

Categories: Bez kategorii

przed wschodem, zachodem i północą » « ballada o poniedziałku

21 Comments

  1. pocieszalabym

  2. Podobno jak zaglądasz w ciemność, to ciemność zagląda w Ciebie

  3. ja cie rozumiem bracie to jest trudna gra w ktorej nie ma wygranych sa najwyzej remisy ale tez moze sie mylic

  4. dobrze wiedziec, ze sie nie zachlysnales slawa

  5. lepszyś jako pestka chropowata aniżeli cukier słodki.
    kubo, wróć.

  6. każdego dnia piszesz nawet kilkanaście cennych zdań. po prostu nie zauważasz.

  7. A jednak nie… wpis świetny…jak te sprzed “warszafskiego” high life ;-) (a czytam od początku). Pozdrawiam! A.

  8. milo mi bardzo ogladac takie buźki upudrowane w telewizji sniadaniowej. no coż. na poezji się nie znam

  9. ale idzie jesień, drodzy państwo. znów będziemy budzić się z pierwszymi kurami, dzień wydłuży nam się niedorzecznie i nawet tvn24 nie pomoże, nie rozproszy tej kawalkady złych myśli, i znów będziemy bezbronni, a bezbronny poeta nie ma wyjścia – musi pisać. niech żyje bal!

  10. jesienna melancholia…

    pixies-where is my mind

  11. jakobe zapominasz, poeta nigdy nie jest bezbronny.

  12. Ostatnio miałem pewną – pewnie niezbyt odkrywczą – myśl, że taki “celebryta” to niby ma fajnie, nieby ma lepiej, bo nie tylko wyrwał się z motchłou i przez motłoch wielbiony jest, ale także do przeciętnego motłochowicza może więcej.. z drugiej jednak strony – i tu to czysta teoria bo bo niestety albo na szczęście praktyki nie znam.. z drugiej strony taki celebryta jest motłochu własnością – to motłoch decyduje co celebryta ma robić żeby pozostać celebrytą, motłoch narzuca kodeks działania celebryty i celebryta przestaje być tym kim był wczesniej a staje się postacią fikcyjną, którą musi wytrwale kreować o każdej porze dnia i nocy – żeby być lepszym celebrytą, większym niż inny celebryta, żeby piąć się pod drabince celbrytów niczym w korporacji, i ciągle musi dbać o to żeby tłum, motłoch go kochał, bo jak motłochowi coś się nie spodoba – to nie ma zlituj, jako celebryta jesteś skreślony… ot takie przemyślenia, nie sądziłem że zdarzy się okazja je gdzieś napisac a tu proszę – Jakobe mansztajn z poezja.org – kto by pomyślał że ktoś z orga nie tylko wyda papierową książkę (nie za swoje pieniądze) ale jeszcze zostanie celebrytą.. wielkie graty :)

  13. Tak chciałam tylko powiedziec ze Twoja nowa książka w końcu do mnie dotarla (no dobra, z miesiąc temu-siostra sie spisała) i nie jest rozczarowaniem-ani troche. Wczytuje sie w ulubione wersy niemalże codziennie, to niezwykle uczucie odkryc tyle miłości w tomiku o umieraniu(glownie). Ale w końcu to ma sens-jak nie ma miłości umieranie czy odchodzenie (w ogóle) nie porusza serca na tyle by stworzyć o tym wiersz. Przepraszam ze off topic. W temacie: badz sobie tym celebrytą, raz się żyje i wszystkiego trzeba w zyciu spróbować ;)
    Pozdrawiam
    Ania

  14. amethyst, where is, zaiste.

  15. klaudiusz, nie jestem pewien, czy taki jest mechanizm. zgoda, że jest celebryta niewolnikiem, ale to raczej niewola przyjemnej próżności niż dyktat tłumu. tłum pojawia się za chwilę i zanim zacznie nabijać rytm, najpierw celebryta sam siebie musi wpuścić w maliny i z własnego wizerunku uczynić ołtarzyk. a jak się taka próżność w człowieku już rozgości, to pod każde dyktando można grać. w każdej orkiestrze, na każdym statku.

    co do mnie zaś – wciąż mogę tyle samo. życie moje niespecjalnie się zmieniło poza tym, że gębę czasem powycieram w telewizji. pranie, sprzątanie, znajomi, czytanie. to ja jestem ten motłoch.

  16. anka, dziękuję. ten trop miłości niezwykle mi się podoba.

  17. jakobe, a jednak chyba warto po tych telewizjach się przechadzać, choćby dla wpisu takiego jak ten. Dopóki pamiętniczek działa, we wszystko Tobie uwierzymy (mówię za siebie, ale chcę podtrzymać konwencję).

  18. Człowieku
    wrzucaj w ten pamiętniczek więcej i częściej tego i nawet owego.
    wierny czytelnik.

  19. zo, i za mnie:]

  20. no ja w sumie też czekam na opadanie kurzu i jesień
    widziałam w śniadaniowej – nie wyglądacie jak u siebie (komplement)

  21. Skoro nie piszesz już długo, to zaczęłam czytać od początku bloga i wykorzystałam wyszukiwarkę wpisując słowo Matula i proszę: hau hau :)) co za tekst, jakie wyczucie czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑