jakobe mansztajn: stała próba bloga

makaron

[146] katalog ze spamem na blogu opróżniam ostatnio z większym żalem niż zwykle. zwykle przychodzą reklamy viagry albo serwisów typu big juicy asses, ewentualnie – ale to rzadziej – propozycje zabawy podwójnym dildo oraz całe plantacje krzaków z cyrulicy na kilkadziesiąt linijek, które nie wiem kogo i do czego miałyby namówić. ale od jakiegoś czasu zaczęły się pojawiać rzeczy miłe, proszę sobie wyobrazić, że otwieram katalog, a tam: splendidly done, jakobe! albo amazing site!, albo do it more often, i love it!, albo please don’t stop! wszystko to jest na tyle urocze, że zastanawiam się, czy nie zacząć odpisywać.

ale nie o tym miałem. raczej o czymś zupełnie innym, choć jeśli baczniej się przyjrzeć, można tutaj dostrzec analogię. o tym mianowicie, że idą wybory i poziom gówna w mediach dawno przekroczył stan alarmowy. nie chcę tutaj uderzać w seriozne tony, bo to ani miejsce, ani sam nie znajduję w sobie dostatecznej powagi, ale coś jest na rzeczy. siedzę z kumplami nad makaronem w knajpie, sami przytomni ludzie, można powiedzieć – kwiat polskiej inteligencji, ale w tym właściwym, pierwotnym znaczeniu: to znaczy ludzie, z którymi siedzę nad makaronem, nie dają sobie wcisnąć gówna w worku. rozmawiamy o polityce, że kogo interesuje krajowa polityka w warstwie innej niż humorystyczna, ten skazany jest na wieczne rozczarowanie, gdyż nie ma na wiejskiej respektu, nie ma respektu na wiejskiej. a pointa tego naszego nad makaronem siedzenia jest nieuchronna i bolesna, i daje się zamknąć w zdaniu, że już nam się nie chce: ani zaglądać do gazet, ani słuchać wystąpień, ani uczestniczyć w demokracji.

demokracja w tym smutnym jak urząd skarbowy kraju coraz mocniej i do znudzenia przypomina you can dance, ale bez tych wszystkich efektów dźwiękowych oraz petard. mimo że to żadna nowa tradycja, bo od zawsze głosuje się na kroki taneczne, to teraz żaden nie zada sobie nawet tego podstawowego trudu, aby wyjść na środek i odklepać formułkę z programu swojej partii. tak pro forma, z jakiejś tam podstawowej przyzwoitości. w zamian jedna smutna partia wypycha na plan pierwszy uśmiechnięte twarze, aby stworzyć wrażenie, iż jest w istocie partią uśmiechniętą, a druga, złożona z samych klaunów, wypycha na środek poważnych przedstawicieli inteligencji, aby stworzyć wrażenie, iż jest w istocie partią poważną i inteligencką. wszystkich natomiast zgodnie trawią: psychiatryczny entuzjazm, samouwielbienie i nieposkromiona arogancja, która już dawno przekroczyła stan alarmowy. kelner pyta, czy podać coś jeszcze, a my, że tylko rachunek, że można by oczywiście głębiej wejść w temat, można by w ogóle jakkolwiek w niego wejść, ale – jak się rzekło – już nam się nie chce. płacimy, wychodzimy, na koniec podchodzę jeszcze do baru i mówię: przepraszam, chciałem tylko dodać, że pierdolę, nie głosuję.

Categories: Bez kategorii

entuzjazm! » « o wyższości pluszu nad gąbką

30 Comments

  1. zgadzam sie ze wszystkim, ale mimo wszystko pojde zaglosowac

  2. Co to był za makaron?:)

  3. ja oddam pusty głos, bo mi zależy, bo z poczucia jakiegoś tam patriotyzmu, bo o to moje prawo ktoś kiedyś walczył-trochę patosem zawiało:) Może gdyby takich pustych głosów było kilka(znaczących)procent to następne wybory, a właściwie kandydaci byliby lepsi.
    co do makaronu to ostatnio zajadam się tagliatelle, wszystko jedno z jakim sosem byle tagliatelle :)

  4. @Sam – zabiles mnie tym :D

  5. polecam film dokumentalny “nocna zmiana”. mocna rzecz.

  6. głosuję na papardelle z leśnymi grzybami.

  7. a ja na Capelli d’angelo w rosole ;)

  8. Ja głosuję klasycznie, na spaghetti z sosem pomidorowym

  9. eh ludzie. poprzewracało się wam gdzieniegdzie od tej wolności.

  10. Wnuczek Palikota

    04/10/2011 — 14:27

    Jakobe, jak bardzo bym się z Tobą nie zgadzał a zgadzam się z każdym zdaniem, to jednak pójdę na pewno i zagłosuję. Tradycyjnie, na mniejsze zło.

  11. @kirkhe: “nikt z wymienionych powyżej”. taka opcja do zaznaczenia na karcie wyborczej pod nazwiskami kandydatów/-ek umożliwiłaby oddanie głosu tym, którym przejadła się demokracja w polskim (wy)daniu.

  12. Ani “cyrulica” mnie nie przekonała, ani “pierdolę, nie głosuję”, rzadko się nie zgadzam z Tobą, tym razem jednak zgodzić się nie mogę, bo takie “pierdolę, nie głosuję” to baraństwo, moim skromnym zdaniem. A tak poza tym: “i love it!”

  13. W ostatniej gazecie “Wprost” – Kuba Wojewódzki (młodzież) – przemawia przedwyborczo do młodzieży: “Nie idąc do wyborów młody Polaku, nie robisz władzy na złość. Robisz na złość swojej przyszłości”…
    “Podobno przeciętna kobieta traci trzy miesiące życia na szukanie czegoś w swojej torebce. Ile czasu potrzebujesz, by poszukać rozsądku we własnym kraju? We własnej głowie? Demokracja to taki fascynujący paradoks pokazujący, że w zwykłych ludziach drzemią niezwykłe możliwości. Możliwości zmiany świata. Dlatego, młody czytelniku, jeśli nadal chcesz głosować na PiS – wcześniej skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą.” Koniec cytatu… :-)

  14. Tym głupio buńczucznym obrażaniem się na wybory otwierasz drogę do władzy maniakom, którzy będą rzadzić krajem, w którym mieszkasz, więc i Tobą, ergo: nie idąc na wybory, zgadzasz się na niewolę, ślepy los i tego właśnie nie rozumiem.

  15. Najlepszy tekst (a)politczny o makaronie, jaki dane mi bylo przeczytac.

  16. też nie idę i w ogóle mnie nie przekonują głosy tych, co twierdzą, że nie mam prawa wypowiadać się o polityce. to jest właśnie moja wypowiedź: dla mnie nie ma lepszych i gorszych. są sami gorsi.

    natasza, skąd pewność, że jakobe nie zagłosowałby właśnie na pis?

  17. tak wygląda teraz polityka. z każdej strony
    http://wybory.gazeta.pl/wyboryparlamentarne/0,0,0.html

  18. to wyżej to ciągle ja.

  19. KK nie mówiłam nic o PIS-ie. Po prostu uważam, że gdy się ktoś nabzdyczy na otaczający świat i pozwala, by inni mu go urządzali, to wykazuje się tzw. baraństwem. To tak, jakby Jakobe powiedział: pierdolę, nie wybieram rodzaju makaronu. Ale i tak tu siedzę, bo co mam innego robić. I kelner by mu przyniósł jakieś ścierwo, a on by je musiał zjeść, niealdente, bez ziół, w dodatku na jakimś chujowym talerzu…

  20. Natasza, a kiedy jakobe wybierze makaron i wszystkie wspaniałe dodatki, to jaką ma gwarancję, że to wszystko dostanie?

  21. Nie ma. Ale jak nie wybierze, to ma gwarancję, że nie dostanie.

  22. Dostać – dostanie, ale może być obrzydliwe… ;-)
    Zawsze można pomidorową breję wylać komuś na głowę, poczuć się lepiej i wtedy powiedzieć – ja pierdolę. Chrzanić przed makaronem, czy po – wybór należy do Ciebie… ;-) Pozdrawiam, Jakobe :-)

  23. nawet gdyby pustych głosów było 57% nic by to nie zmieniło a kolejnej odsłonie. sorry, romatyzm w polityce skończył się w latach ’90. teraz jest skrzeczący realizm.

    z makaronów farfalle, sos pomidorowy, mozarella, ciut oliwek (choć nie lubię)

  24. natasza, nie jestem obrażony, na to potrzeba emocji, a we mnie jest niemal wyłącznie pogodna obojętność. myślę, że analogia między makaronem i partiami politycznymi sprawdza się być może w krajach bardziej rozwiniętych, ale na pewno nie tutaj, w polandzie. tutaj dostajesz ścierwo niezależnie od tego, co zamówisz i ile zapłacisz. a to z tej prostej przyczyny, że w polskiej demokracji nie obowiązują zasady wolnego rynku (chociaż pojawia się jakaś nadzieja wraz z okręgami jednomandatowymi w senacie). gdyby obowiązywały, 70% obecnych ekip już dawno pożegnałoby się z parlamentem. słowem: nie ma relacji sprzedawca-klient, która na bieżąco weryfikuje rynek, a w tym przypadku parlament. inaczej jest w mojej knajpie z makaronem, tam jeszcze się nie zdarzyło, żebym zamówił obiad i go nie dostał.

    poza tym nie ma tu mniejszego zła, to jak ze spamem – nie ma takiego spamu, który wolę bardziej od innego. inaczej rzecz ujmując:

  25. poza tym prawo wyborcze to przywilej a nie obowiazek

  26. w dzisiejszym szmatławcu “metro” Marek Kondrat zdystansował się do Adasia Miauczyńskiego i w całkiem mądrych słowach mówił, dlaczego nie warto nakręcać się negatywnie. jak twierdzi, warto brać udział w wyborach.

  27. No i dupa mój kandydat się nie dostał, pomimo że skurwiłam się głosując na SpierdoloneLD… Ale czy lepiej było nie próbować?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑