pam param

1 lutego 2017

[235] jest dwudziesta, kochany pamiętniczku. od osiemnastej szukam pierwszego zdania. zapisuję, czytam, prycham, myślę ty banalny idioto i tak w kółko od dwóch godzin. słowo daję, kiedyś człowiekowi łatwiej przychodziło maskowanie myśli; myślał myśl, zapisywał co drugie słowo i miał gotowe pierwsze zdanie w pamiętniczku. czasem smakowite, czasem tylko jak dysleksja tajemnicze, ale przecież to właśnie tutaj robimy – roztaczamy tajemnicę. a teraz, kiedy człowiek w latach bardziej posunięty i coraz wyraźniej wyzbyty woltyżerki, dwie godziny odpędza się od zbyt klarownych zdań, zanim wreszcie coś z siebie wydusi. odpędza nie dlatego, że mu techniki nagle brakuje, że zapomniał, jak się opowiada bajki, tylko ochota wzbiera w nim coraz silniejsza, by opuścić gardę i przestać gadać zagadkami. zamiast mówić on, jemu, jego, coraz większą ma ochotę, to znaczy coraz większą mam, pamiętniczku, ochotę powiedzieć ja, mnie, sobie. na przykład: boli mnie w wielu miejscach, nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie potrafię nikogo tu wpuścić i tęsknię za tobą, i nic na to nie poradzę. panie mansztajn, zróbmy sobie przerwę.

a więc przerwa. od kilku dni wieczorami wsiadam do auta i jeżdżę bez celu po mieście. mam nadzieję, że coś się wydarzy, ale ostatecznie robię tylko kółka. nagrałem składankę do auta i ciągle zagłuszam noela w don’t look back in anger. wychodzi fatalnie, mój kot byłby zniesmaczony, ale nawet na światłach nikt tego nie słyszy. a kiedy już nie ma czego okrążać, jeszcze przez chwilę siedzę w aucie pod domem. w ciemnym i cichym, i czuję wyraźnie, jak śmieszne i smutne jest to życie, którym żyję. dekoracyjne jak ten język. żaboty, trykoty, wstążeczki, manieczki. do niedawna byłem przekonany, że sprawy w życiu muszą przede wszystkim elektryzować. że jak wychodzisz z domu, to na imprezę życia; że jak idziesz po włoszczyznę, to w akompaniamencie fajerwerków. a to nie tak przecież, pamiętniczku. najprzyjemniejsza jest zwyczajność, o czym dowiadujesz się później. kroisz ogórek, podlewasz kwiaty, myjecie zęby, zbierasz ubrania z podłogi po nocy, siedzicie w taksówce w drodze do domu, odpalasz serial, pierwszy zasypiasz, ona wskakuje tobie na głowę, środa, piątek, poniedziałek, trzy jajka rano na miękko, zmywarka znów pełna, kroisz cebulę, pada, nie pada, idziecie z psem na spacer po lesie, znów kończy się papier, znów kończy się cukier, palicie w oknie wspólnego szluga, za zimno, za ciepło, wychodzisz ochłonąć, pierzecie pościel, kładziesz się brudny, czekasz aż wróci wieczorem z zajęć, kochacie się w kuchni, wnosicie szafkę z ikei na piąte, znosisz po schodach rower, idziecie do kina, znowu zasypiasz, kłócicie się w aucie, kochacie się w łóżku, naprawiasz czajnik, przez tydzień się nie kłócicie, wrzesień, listopad, stoicie na światłach, w jednej rękawiczce obie ręce, rano, południe, środek nocy. w końcu zamykam auto, powoli wracam do siebie.

liczba komentarzy: 34

  • KK napisał(a):

    Ścisnęło mnie w gardle

  • go napisał(a):

    fuck…

  • . napisał(a):

    ta szczerość to jest coś najcenniejszego co posiadasz.
    nie chcę się wymądrzać, bo z naszej dwójki, to nie ja jestem psychologiem, ale wg mnie wszystko z Tobą w najlepszym porządku. dojrzewasz wewnętrznie do innych rzeczy. życzę Ci wszystkiego co najlepsze i dzięki za wpis.

  • pidżamowa napisał(a):

    przypomniał mi się jeden z najbliższych mi kiedyś wierszy świetlickiego – tryb życia.

    ładnie i smutno te literki poskładane, kubo. myślę, że każda codzienność ma jakieś dobre momenty, smaczne herbaty, ładnie oszronione gałęzie, ciepłe koce po zimnych dniach. poszukaj.

  • Zamorska napisał(a):

    Brawo! Idzie (idziesz) ku dobremu.

  • BeBe napisał(a):

    Myślałam, że jestem jakaś inna… Na szczęście nie tylko ja tak mam… Dziękuję za ten tekst…

  • A. napisał(a):

    Drogi J., bywa, że i ta urocza codzienność przestaje cieszyć. Jak pisała Halina, „czasem przychodzi ostra // świadomość konieczności // rozkruszonej ziemi”. W każdej historii chyba.

  • caviale napisał(a):

    a gałązki niedługo będą miały pączki, a pączki rozwiną się w liście. dojrzewasz.

  • Anonim napisał(a):

    człowiekowi potrzebne jest poczucie stabilizacji, zwyczajności. że jest komuś potrzebny, że ma gdzie i do kogo wrócić. bez tego czuje się jak pies bezpański. niby wolny, niby niczym nieograniczony, a jednak nieszczęśliwy. wszystkie extra fajerwerki, które w życiu się zdarzają są miłym bonusem na odreagowanie, ale to dni powszednie czynią człowieka szczęśliwym.

  • samsara napisał(a):

    człowiekowi potrzebne jest poczucie stabilizacji, zwyczajności. że jest komuś potrzebny, że ma gdzie i do kogo wrócić. bez tego czuje się jak pies bezpański. niby wolny, niby niczym nieograniczony, a jednak nieszczęśliwy. wszystkie extra fajerwerki, które w życiu się zdarzają są miłym bonusem na odreagowanie, ale to dni powszednie czynią człowieka szczęśliwym.

  • Andrzej D. napisał(a):

    Kubusiu, lufa za Twoje zdrówko! A może wsiądziesz w autko i przyjedziesz do mnie? Pogapimy się razem na góry.. Jestem jedynym gościem w hotelu, Twoja wizyta sprawiła by mi prawdziwą radość.

  • Ania napisał(a):

    Dokładnie tak.
    A jednak nie.
    <3

  • Anonim napisał(a):

    No strzał.

  • Anka napisał(a):

    Chciałoby się to jakoś mądrze skomentować, jakimś aforyzmem à la Lichtenberg punkt widzenia przyprawić, ale wszystkie myśli wydają się być wtórne i banalne w kontekście tej okoliczności. Zatem krótko i na temat, dzięki za poezję…i nie tylko.

  • Ja napisał(a):

    Ok, dość srania ogniem. Nie pozwól jej odejść.

  • jakobe napisał(a):

    państwo może myślicie, że ja nie czytam, skoro nie odpisuję. czytam wszystko.

  • Ja napisał(a):

    I chwała Bogu. Pan już poczynił kroki w temacie?

  • Mrt napisał(a):

    Jakobe, nie umiem być ekspertką w cudzych sprawach, ale to mi wygląda na miłość. Podpisuję się, nie pozwól jej odejść.

  • jakobe napisał(a):

    ja, wciąż jeszcze siedzę w aucie pod domem.

  • Ja napisał(a):

    Przekręć kluczyki w stacyjce!

  • Ja napisał(a):

    Bo Pan zrozumie, tu czasu nie ma. I jak już wszyscy wiemy, lepiej z nią niż bez. A, ze się nie znamy to ja nie wiem co na Pana działa, i daleko mi do mówienia innym co maja robić, zas to dla mnie to za dużo już te problemy wyimaginowane, ja tu śniadanie w spokoju potrzebuje zjeść, i żeby już wszystko dobrze było. Ładnie proszę zebrać się w sobie i życzę powodzenia! Dla przypomnienia na światłach czerwonych stoimy, na zakręcie kierunek wrzucamy.

  • Matula napisał(a):

    Jakobe, zdecyduj (cie) się na dziecko, będziesz miał zupełnie inne problemy :) Świat przestanie się kręcić wokół Ciebie. A 35 lat to dla Ciebie dobry wiek na ojcostwo, a dla niej przedostatni dzwonek ;)

  • Ania napisał(a):

    Zgadza sie :-)

  • Ania napisał(a):

    Te okruszki codziennosci to wlasnie sens wszystkiego :-) A wspolne smazenie nalesnikow to juz wejscie na kolejny poziom :-)

  • Justyna napisał(a):

    Czy tylko ja wywnioskowałam, że tego KOGOŚ nie ma? W przeciwnym razie po co się rozbijać się rozbijać samochodem po mieście wieczorami, a lecieć do NIEJ jak na skrzydłach?

  • megajra napisał(a):

    Czytałam to, a w głowie tłukło się:

    Driving my car, flame trees on fire
    Sitting and singin’ the Higgs Boson blues,
    I’m tired, I’m lookin’ for a spot to drop
    Oh let the damn day break
    The rainy days always make me sad
    Miley Cyrus floats in a swimming pool in Toluca Lake
    And you’re the best girl I’ve ever had
    Can’t remember anything at all

    Who cares, who cares what the future brings?

    Łącze się.

  • Anonim napisał(a):

    Moze tak moze siak

  • Anuszka napisał(a):

    @Justyna – też odniosłam takie wrażenie.

  • J napisał(a):

    Sparafrazuję Cię Jakobe: Też bym chciała, żeby ktoś mnie tak kiedyś pokochał :)

    Mam nadzieję, że się ułoży

  • Ja napisał(a):

    Ej, no weź, są walentynki.

  • Matula napisał(a):

    A dzisiaj dzien singla :))

  • magdzicka napisał(a):

    taki Paterson Jarmuscha prosze Pana:-)

  • K. napisał(a):

    Pół nocy czytałam Twoje wpisy, następną połowę próbowałam zasnąć. I mimo, że coraz bardziej mnie w środku coś uwiera, to w jakimś sensie pocieszający jest fakt, że kimś targają takie same demony i można znaleźć siebie między cudzymi słowami. Pozdrawiam!

  • martabukaj napisał(a):

    Jest czwartek, dochodzi 15:00. Siedzę w biurze, powinnam pracować albo chociaż udawać. Ale nie ma dziś szefa, więc można sobie pofolgować, co chętnie robię. I trafiłam na ten wpis, bo czytam sobie wszystko na wyrywki i przez to „pam param” przechodzę już któryś raz z rzędu i chyba je sobie wydrukuję i wsadzę do swojego pamiętniczka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.