jakobe mansztajn: stała próba bloga

rzecz o józefie

[54] jest jeszcze jedna rzecz, o której tutaj chciałem. na tych kilkunastu, może kilkudziesięciu metrach skończonej przestrzeni, w dwóch niewielkich pokojach, w których mieści się kawiarnia józef k., wydarza się coś więcej, coś nadto ma miejsce. na tych kilkunastu, może kilkudziesięciu metrach, niemal od początku – cytując klasyka – trwania przystanku, wydawane i kolportowane jest niezależne pismo literackie (które zresztą od paru miesięcy można także dostać w empiku). nie broszurka, drodzy moi, nie wkładka do gazety, nie gówniany prospekcik studencki i nie przewodnik po alkoholach, lecz porządnie zredagowany, liczący przeszło setkę stronic kwartalnik literacki sensu stricte. w zupełności bez recenzji, rozpraw teoretycznoliterackich i reklam, za to z końską dawką prozy i eseistyki. ja pomimo chęci nie znajduję w głowie drugiego takiego przypadku, ażeby kawiarnia z etykietką literacka swoją literackość wywodziła nie z tego, iż ją literaci więksi czy mniejsi odwiedzają, ale z tego właśnie, że robi samodzielną literacką prasę. zapytasz może, koleżanko, kolego, a jakiż jest zatem poziom tejże, skoro redagowana przez barmanów. przyjdź i sobie sprawdź, odpowiem wówczas miło. pismo nazywa się korespondencja z ojcem i znajduje się za gablotką po prawej stronie od wejścia, dokładnie pod obrazem z napisem hej ho baranki

Categories: Bez kategorii

wyjątek ze snów » « telefon z jerezolimy

17 Comments

  1. jakobe, ja wszystko rozumiem, ale dlaczego owa “korespondencja z ojcem” ma byc (jest?) taka “niezalezna”?

  2. giera, idzie mniej więcej o to, że ‘korespondencja’, poza tym, że istnieje, nie posiada zewnętrznych umocowań (to znaczy nie jest to inicjatywa środowiskowa, pismo wychodzi własnym sumptem, twórcy nie mają – że tak powiem – zobowiązań). dodatkowo nie jest zorganizowana podług jakiejś linii ideologicznej czy nawet orientacji estetycznej, chociaż wszystko trzyma się kupy. być może komunały wygaduję, ale tak to w istocie z ‘korespondencją’ jest.

  3. istny worek z prezentami ten jozef k.

  4. a czy Redaktorzy byliby skłonni do współpracy?
    pozdrawiam :)

  5. >sarna, należałoby spytać redaktorów. ale zdaje się, że byliby.

  6. józef k. huhu ha, józef k. huhu ha
    józef k. huhu ha, józef k. huhu ha
    józef k. huhu ha, józef k. huhu ha

  7. tam jest ekstra i korespondencja z ojcem ładna nazwa

  8. woda na marsie, a wciąż jeszcze barmanów traktuje się ze zbyt małym szacunkiem. naprawdę nie wiem kto mógłby wątpić w ich umiejętności w jakiejkolwiek dziedzinie

  9. znaczy można do nich wysyłać teksty czy nie?

  10. >h, śmiało można.

  11. Czytalam i pochwalę!

  12. wiesz co, jakobe, fajne jest to, co teraz tu mowisz, ale moze jednak wrocic do dzialalnosci cyniczno-szydzacej? ja cie wole w tamtej konwencji.

  13. halabardzista

    31/08/2008 — 08:25

    cisza, cisza przed zamkiem, ciiiiisza.

  14. halabardzista

    31/08/2008 — 08:27

    a w zamku trwa burza, burzliwa jak na burzę przystało. a przed zamkiem cisza, cisza, ciiiiiisza.

  15. halabardzista

    31/08/2008 — 08:28

    czy cisza ustąpi burzy, czy burzy uda się przebić? na razie cisza, cisza, ciiiiicha jak na ciszę przystało.

  16. A mnie sie wydaje, ze jakby jakobe pisal w konwencji pozytywnej, a nie cyniczno-szydzacej, to by jego pisanie moglo jeszcze bardziej zyskac. Dorosly piszacy czlowiek jesli nie umie pozytywnie (nie mowie teraz o jakobe), to niech znajdzie sobie jaka dobra prace w ciekawym biurze. Zreszta i tak wczesniej czypozniej prace jaka trzeba miec. Niestety.
    To wszystko pisze, zeby ukryc fakt, ze dla mnie idolem niedoscignionym pisania pozytywnego jest maria dabrowska.

  17. zgadzam się z topolowka. i całe szczęście, że jakobe nie wariuje jak pozostała chmara blogerów, którzy dorwali się do komputera i próbują zbawić świat rzucając kamieniami, a nie znając nawet ortografii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑