jakobe mansztajn: stała próba bloga

untitled

(metafizyka, bracie, metafizyka jest właśnie wtedy i właśnie tam, w tej niewidzialnej przestrzeni między tobą a nią, gdy nagle stajecie pośród tłumu, pośród nieprzebranej gawiedzi dusz obojętnych i nieciekawych, a w tle pobrzmiewa akordeon, szuranie butów i wątły głos staruszka, któremu zachciało się pić, i ona ściska waszą dłoń jeszcze mocniej niż przed chwilą, i w twoje zdziwione zagląda oczy, jakby prosiła, abyś domyślił się sam, bo nadal nic nie mówi i tylko delikatny grymas zdradza na twarzy. aż wreszczie po chwili usta swoje do ucha twojego przyłoży i czule wyszepcze: “misiek, no przecież siku“)

Categories: Bez kategorii

poznań. przed » « teza o głupocie

20 Comments

  1. Jakobe, zwlaszcza ten fragment: “i ona ściska waszą dłoń”. Piekne jest to “waszą”.

  2. jakub, daj sie ugryzc :))

  3. uuu, niemoralne propozycje. tylko, anonimie, nie pisz, że ulegam mocy nadinterpretacji. i jednak najbardziej porusza mnie: misiek, no przecież siku.

  4. No ja bym jakobego też ruchnęła:D

  5. i sobie narobiles bagna ;P

  6. o kurcze, co tu się dzieje :)
    a notka oczywiście jak dla mnie bardzo w porządku, bardzo bardzo

  7. roninakamuflon.blogspot.com

    17/04/2007 — 18:40

    no przecież…

  8. najlepszy efekt byłby, gdyby to była scena z filmu…,hehe- Wzrasta napięcie….co “ona” chce powiedzieć?, no i się dowiadujemy na końcu, że “przecież…” :) -Dobre

  9. jo, misie “misiek” tez najbardziej podoba, ale w takiej wersji: “misiek, no przeciez kloca”

    ;-)

  10. no, giera, a tu się taki ładny nastrój wytworzył ;].

  11. się wuszu podoba :)

  12. jakobe, bardzo lubimy ciebie i cibie czytac i w zwiazku z tym chcialysmy powiedziec, ze jesli kiedys beedziesz potrzebowal ukojenia z powodu zawodu milosnego, to my jestesmy gotowe, zeby cie ukoic

    kolezanki
    :-)

  13. zazdroszczę Ci, Jakobe. mi niestety żadni koledzy nie proponują takich ładnych układów.

  14. no sory ze zjebalem

  15. nic dodać, nic ująć.. ;)
    pozdrawiam

  16. a dzisiaj zaobserwowałem taką oto scenę: ona, lat może osiemnaście, on, lat może osiemnaście, jadą kolejką elektryczną, trzymają się za ręce, milczą. wtem po chwili odzywa się ona: “max, ale z ciebie to jest cipa, że mi języka nie włożyłeś”.

    i tak mnie naszło, że to pewnie też jakaś tam metafizyka.

  17. to ja jestem fanką tekstu z ostatniego komentarza pana prowadzącego. dooobre;]

  18. >jakobe

    zapewne chodziło o buty , o język od butów

  19. z chodnikiem to na powaznie? dlaczego dlaczego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑