jakobe mansztajn: stała próba bloga

wakaty, wakaty

[98] ostatnio mnie ten człowiek zapytał, dokąd wywiało wszystkie fajne blogi. odpowiedziałem, że wszyscy fajni ludzie już dawno wyszli z internetu na wieś albo przenieśli się na facebooka, czyli w zasadzie też jakby na wieś. wobec tego myślę, że może już czas spakować plecak, zrobić kanapki na drogę i bez żalu opuścić ten płonący, tonący budynek. na koniec z mętną satysfakcją pomachać jeszcze wszystkim tym wyjątkowym cymbałom, którzy swoimi osobami zasiedlili wakaty. na przykład elokwentnym cymbałom z filmwebu albo jeszcze elokwentniejszym kolegom z portali społecznościowych napierdalających sobie fotki w kiblu z papierosem w ustach. internet zaczyna masowo robić loda, za chwilę zostanie już tylko grzebanie palcem w tej samej dziurze i popierdywanie w kołderkę. a to było przecież takie porządne miejsce.

Categories: Bez kategorii

radości i trudności na antenie » « social network a kwestia starego

14 Comments

  1. pelna zgoda, no moze sa wyjatki, ale ogolnie tak to wyglada.

  2. A bo to na fejsie mądrzej?

    No, może gdyby mieć tam tylko kilku znajomych. Piszących o czymś z sensem, informujących o ciekawych przedsięwzięciach, nie tych o których istnieniu przypomina nam wypełniona przez nich aplikacja: “jak seksowne masz imię”, “jakim bohaterem kreskówki jesteś”, co powie Ci dziś modelka.

    Fejs o tyle agresywniejszy, że dostęp do niego ma każdy. I na tych “tablicach”, wyświetla się niefiltrowane wszystko. Na blogi, których nie chciało się czytać, po prostu się nie wchodziło.
    A tak, co?
    Usuwać ludzi ze znajomych?
    Ale się po obrażają jeszcze.
    Esz.

  3. Wieś wsi nierówna, pierwsza, ta od znikania, jest chyba tutaj w pozytywnym znaczeniu, ale druga, od fejsa, już nie. Dobrze rozumiem?

  4. >aniss, no właśnie niekoniecznie. harry trafia w sedno – wieś wsi nierówna. btw, jest na fejsie opcja ukrywania aktywności konkretnych osób. cenna rzecz. nie trzeba przeto usuwać znajomych, wystarczy guma.

  5. Wiesz jakobe, używam fb od niedawna a już czuję się tam osaczona. Tak że niemal tchu mi brak. Ale już tak mam, że się zachłystuję, przejadam, uciekam. Tylko, że alternatywą dla fb jest w tej chwili chyba tylko wyłączenie kompa.

  6. A, to tam niżej anonimowo, to byłam ja.

  7. Kiedy to było porządne miejsce?

  8. Matko, to ludzie (ci ludzie) jeszcze jeżdżą na stopa? Ale fajnie!

  9. internet, daje to, co sami z niego wyciągniemy, jak każde narzędzie. mnie jakoś fotki z kibla na FB nie zalewają. poproszę :)

  10. wystarczy umiec z niego [internetu czy facebooka] korzystac. wszyscy marudza, a w ustawieniach prywatnosci mozna naprawde duzo, niechciane info publikowane przez “znajomych” mozna latwo usunac z widoku…a tak serio skoro tak razi to po co bylo ich w ogole akceptowac? :P

  11. >iza, “porządne” to taka moja teatralna hiperbola i parafraza klasyka. tym niemniej dziś internet zawiera niewątpliwie o wiele większy ładunek humorystyczny, który działa jak nawias albo gwiazdka z dopiskiem “spokojnie, my tutaj tylko żartujemy”. co oczywiście łagodzi sprawę.

  12. >timofieusz, a propos: http://doylez.com/img/myspace-flush-toilet.jpg – mimo że było milion razy, wciąż uczy i bawi.

  13. >n., że takie możliwości oferuje internet – to ja wiem. myśl nie do tego się jednak sprowadza, że chciałbym mieć posprzątane w mieszkaniu, bo ja sobie umiem posprzątać, ale do tego właśnie, jaki – mówiąc najogólniej – okazuje się być człowiek z bliska. to taka moja wersja refleksji nad ludzką kondycją.

  14. fejsbóg:wolna wola 1:0, równowaga w przyrodzie zachowana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑