polskie kino ciÄ…gnie druta
10 marca 2010
[86] od tygodni chodzi za mną zdanie polskie kino ciągnie druta. być może, zważywszy na wyjątki w ostatnich czasach, powinienem powiedzieć łagodniej: polskie kino robi loda, ale wyjątki nie są znowuż na tyle typowe, aby zmieniać ton wypowiedzi. a ton jest taki jak słychać - ironiczny, posępny, pełen znużenia i rozczarowań. w full metal jacket pada takie zdanie: potrafiłbyś wyssać nawet piłkę baseballową przez cały szlauch ogrodowy i tyle mam do powiedzenia na temat polskiego kina. zwłaszcza polskiego kina mainstreamowego, które przestało być już nawet rozrywką i mam wrażenie, że przestało być także kinem, a stało się smutną i pełną żenady przejażdżką maluchem z rurą wydechową skierowaną do wewnątrz auta.
pośród wyjątków - że tak powiem - czystych, jak na przykład sztuczki jakimowskiego czy dług krauzego, pojawiają się wyjątki niejednoznaczne i tak ostatnio obejrzałem wreszcie rewers lankosza. lankosz się stara, to widać, scenarzysta też się postarał, również aktorzy, operator kamery i prawdopodobnie cała ekipa filmowa postarali się równie bardzo. film płynie zręcznie, dialogi momentami rzeczywiście zabawne, konwencja utrzymana i kiedy już myślałem, że mamy do czynienia z fajnym polskim filmem, nadeszło zakończenie. polskie zakończenie, tj. świeczka na pomnik i bohater (a w tym przypadku bohaterka) odchodzi w przysłowiową dal. wymowę końcówki próbuje jeszcze ratować muzyka w tle, ale muzyka w tle - powiedzmy sobie otwarcie - nie jest w stanie niczego uratować.
od tygodni, kiedy tak za mną łazi to zdanie w tytule, zastanawiam się nierzadko: co dalej z polskim kinem, panie andrzeju, jak żyć?, i w dalszym ciągu myślę, że spalić, przysypać wapnem i za 30 lat zacząć od nowa*.
*przy czym nie widziałem jeszcze wszystkiego, co kocham.


h
no to liczę na angaż ;)
18 marca 2010 at 18:16
jakobe
>tobiasz, nie sądzę, chociaż byłem tam jakieś pięć dni temu, a i wtedy autem.
18 marca 2010 at 12:17
jakobe
>h, nie sądzę, żebym zgarnął, ale jeśli coś, wtedy słowo daję - nakręcę film.
18 marca 2010 at 12:16
tobiasz
Prawo popytu i podaży. Jeżeli w naszym kraju nie ma wystarczajÄ…co dużego popytu na dobre kino, to nikt nie bÄ™dzie siÄ™ za to braÅ‚. Polskie kino daje dupy uprawia koprofagiÄ™ i prostytuuje siÄ™ z caÅ‚ym narodem, ale zauważ, że tylko w Polsce. Wystarczy chociażby spojrzeć chociażby na dzieÅ‚a Romana ‘Pedobear’ PolaÅ„skiego (mam na myÅ›li te z poczÄ…tku kariery rzecz jasna), czy też ostatnio, rolÄ™ Karoliny Gruszki w rosyjskim KisÅ‚arodzie. Nawiasem mówiÄ…c caÅ‚kiem dobry film, dziwny jak dziwny, pewnie dlatego, że rosyjski. Niebawem w GdyÅ„skim DKF-ie. Ps. Czy możliwe, że widziaÅ‚em CiÄ™ wczoraj na przystanku tramwajowym koÅ‚o magicznej galerii bandyckiej?
18 marca 2010 at 11:19
h
jakobe jak zgarniesz te 20 tysiaków /czego szczerzę ci życzę/ w silesius(siaku) to będziesz se mógł sam film nakręcić :))))
18 marca 2010 at 9:57
sarna
to może pannę dla Reksia i Shrek po polsku? ;)
17 marca 2010 at 12:27
jakobe
a tak, “dom zÅ‚y” jest dobry. gÄ™sty taki i miÄ™sisty. a jeÅ›li już jesteÅ›my przy “na dobre i na zÅ‚e”, to oczywiÅ›cie “ciacho” - poziom intrygi jak w “informatorze” manna. gorÄ…co polecam.
10 marca 2010 at 11:58
có.
dom zły? no, ale generalnie ssie, ja się z Tobą zgadzam, choć może w tym ostatnim 10leciu, było troche wiecej w miare udanych niż te dwa, co wymieniasz, imho. mi się osobiście na ten przykład bardzo podobał ostatni odcinek na dobre i na złe, bo powrócił motyw raka, lubię jak w filmach umierają, to zawsze nowe niesie, taka śmierć.
jou!
10 marca 2010 at 9:13