jakobe mansztajn: stała próba bloga

blue screen of death

[104] człowiek w pewnym wieku zaczyna dbać o dobre imię, więc z mniejszą niż kiedyś częstotliwością i ochotą opowiada na blogu, jak to się ostatnio pięknie napierdolił, że nawet nie upił, a właśnie napierdolił, aż mu się taśma zerwała w odtwarzaczu i w rezultacie stracił ów świadomość i zasnął na siedząco jak urżnięty stańczyk. człowiek nie wspomni, że w momentach przebudzenia próbował jeszcze wstać i pójść o własnych siłach nie wiadomo dokąd, lecz jego błędnik był jak popsuty joystick, więc siedział dalej, przykuty do krzesła, aż mu wszystko z wolna pociemniało i przestało być. człowiekowi w pewnym wieku średnio wypada o tym wszystkim mówić, ale jeśli chcemy zbudować tutaj trwałą i solidną relację opartą na zaufaniu i wyrozumiałości, to nie będę się upierał, że było inaczej.

Categories: Bez kategorii

zielone wzgórza afryki » « nasz proszek pierze dokładnie tak samo jak inne, ale zależy nam na forsie, więc bądź człowiekiem i się dołóż

35 Comments

  1. kazdemu sie zdarza :)

  2. ale że człowiek o tym wszystkim pamięta – oto wyraz prawdziwego człowieczeństwa

  3. O, świetnie, trwała i solidna relacja oparta na zaufaniu i wyrozumiałości, to bardzo ważna kwestia.
    Pozwól więc, że skorzystam noworocznie ze sposobności i o coś zapytam.
    Miałam dziś sposobność rozmawiać z dziennikarką jednej z ogólnopolskich rozgłośni radiowych o Zjednoczeniu Czytelniczym. Powiedziała, że tak, że wie, akcję zna. Zna i Ciebie. Akcję zna dzięki Tobie, bo w końcu Zjednoczenie to Ty.
    Sama uważam, że to genialne przedsięwzięcie, dlatego zaintrygowana pytam: jak wpadłeś na ten cudowny pomysł?

  4. foma, tak naprawdę pamiętają inni, człowiek tylko usiadł na swoim krzesełku i pozwolił zerwanej taśmie furkotać w odtwarzaczu.

  5. aniss, to może od razu sprostuję, “zjednoczenie” to nie jestem ja, myśmy tę akcję wymyślili kolektywnie w redakcji “kzo”. sam pomysł zresztą nie jest jakiś nadzwyczajny, mamy tu bowiem klasycznego flash moba, tyle że zamiast dłoni złożonych w pistolety – wyciągamy książki. skoro można wykreować modę na idiotyczne fryzury, można też wykreować modę na czytanie.

  6. Hm. Myślałam, że to bardziej sposób na życie, na siebie, nie tworzenie mody.

    Hm’. Pomysł jest jednak nadzwyczajny, bo wcześniej takiego nie było, przynajmniej w treści, nie w formie. O ile mi wiadomo, oczywiście.

    Hm”. Nie Ty a Wy.

    Hmmmm…czy do odpowiedzi na pytanie o to, kto się kryje za podmiotem zbiorowym myśmy, wystarczy że sobie zwyczajnie skład redakcji z któregoś numeru kzo przeczytam? Jeśli tak, to którego?

  7. literatura to w ogóle sposób na życie. niektórzy jedzą zdrowo i zachęcają innych do zdrowego żywienia, my z kolegami czytamy książki i zachęcamy innych do czytania książek. “moda” jest kontrowersyjnym słowem, ale wiadomo o co chodzi.

    nie chcę tutaj wymieniać nazwisk, dlatego powiem tylko, że na przestrzeni ostatnich numerów skład ścisłej redakcji pozostał niezmieniony :].

  8. jakobe, i oto mamy świat, w którym o tym co robiliśmy więcej jest w pamięci innych niż we własnej

  9. Andrzej Urbański jako Ten, Którego Imienia i Nazwiska Nie Wolno Wymawiać?
    Zakładam, że to coś w rodzaju umowy dżentelmeńskiej o milczeniu tudzież podpisanego przez Ciebie cyrografu.

  10. aniss, nie ma umowy, nie ma cyrografu, po prostu w niektórych sprawach działamy jako bohater zbiorowy: zbiorowe bęcki zbieramy za błędy i zbiorową piątkę, jeśli ktoś chce nam przybić.

  11. ja ostatnio mialem tak ze mocno zawiany wyszedlem na dwor zeby sie przewietrzyc a potem omylkowo wszedlem bez pukania nie do tego mieszkania

  12. a w mieszkaniu facet w gaciach ogladal telewizje

  13. ale to nie był barbra..?

  14. Niby luz, ale skoro piszesz “zjednoczenie to nie tylko ja” to, wg.moich standardów, powinieneś napisać “nie tylko ja ale i T.J.*”.
    Wiesz, w imię budowania trwałej i silnej relacji z odbiorcą.

    *w miejsce T.J. podając imię i nazwisko kolegi tudzież koleżanki, którym pewnie byłoby miło zebrać piątaka za sprawną uprawę czytelniczego poletka.

    Nara.

  15. aniss, hejże, chyba trochę płyniesz w gęsty las. swojego nazwiska też nie wymieniam, powtarzając po raz wtóry, że to nie jest inicjatywa jednej czy dwóch osób, ale grona związanego z pismem, które chciało w ten sposób coś zamanifestować. to szczególne grono ma zresztą inne priorytety niż nastawianie głowy do pogłaskania, serio.

  16. Może i brnę. Ale w niedzielę od osób postronnych usłyszałam, że Zjednoczenie Czytelnicze to J.M. Wszystko.
    Zresztą, napisałeś że ta akcja to nie tylko Ty. Gdybyś napisał, że ta akcja to nie Ty a grupa, to bym zrozumiała, hejże hej.

    Szczęśliwego, zbalansowanego 2011.

  17. Sam do Caddy

    04/01/2011 — 09:18

    barbra przestala odpowiadac na moje zaczepki to chyba koniec

  18. Sam do Aniss

    04/01/2011 — 09:25

    dokladnie to napisal „zjednoczenie” to nie tylko ja, myśmy tę akcję wymyślili kolektywnie w redakcji „kzo”. przez kolektyw rozumiem grupe

  19. Joł, wiem Sam, ale dla mnie istnieje różnica między “nie tylko ja a grupa” a “nie ja a grupa”.

    Pozdro.

  20. Sam do Aniss

    04/01/2011 — 10:19

    hehe ewidentnie masz tu jakis problem. to moze ja rozpisze mowisz ze zjednoczenie to jakobe na to jakobe mowi ze nie tylko on ale cala grupa znaczy ze on tez jest w tej grupie ale inicjatywa i zaslogi sa wspolne. to jasne jak slonce. po co sie czepiac bez potrzeby

  21. Sam do Aniss

    04/01/2011 — 10:19

    mialo byc zaslugi pozdro

  22. Sam do Jakobe

    04/01/2011 — 10:22

    daj cos nowego bo zaczyna sie robic kwasno
    ;)

  23. to ja opowiem kawał, który odebrał dziś mój program pocztowy.

    Londynska firma zamiescila oferte pracy. Odpowiedzialy trzy osoby: Niemiec, Francuz i Hindus. Komisja chcac sprawdzic znajomosc angielskiego u kandydatów kazala im ulozyc zdanie zawierajace slowa: green, pink i yellow. Pierwszy napisal Niemiec:
    – When I wake up I see yellow sun, green grass and I think to myself that will be wonderful, pink day.
    Drugi byl Francuz:
    – When I wake up I put my green pants, yellow socks and pink shirt.
    Na koniec Hindus:
    – When I come back home I hear the telephone green green so I pink up the phone and say: yellow?

  24. aha. chcę jeszcze dodać, że ta dziennikarka z jednej z ogólnopolskich rozgłośni radiowych to ma albo kiepskiego dokumentalistę

  25. (cholera, wstawiło się w połowie zdania) albo się trochę słabo przygotowuje. tak czy owak nie świadczy to o niej najlepiej. jak zjednoczenie może być jedną osobą? żeby dało się jednoczyć, to musi być przynajmniej dwóch zainteresowanych. jedna osoba to się może najwyżej rozpaść.

    i jeszcze pytanie? czy ta akcja zjednoczenia w ogóle przynosi jakiś efekt, poza tym, że przychodzi coraz więcej dziewczyn? tak zwyczajnie pytam. bez złośliwości.

  26. A ja robię zjednoczenie czytelnicze z poduszką. I też działa. ;) Ważna jest inspiracja.

  27. caddy, właściwie to nie wiadomo, jaki i czy w ogóle jest efekt, nikt tego nie mierzy. można co najwyżej cytować pojedyncze wypowiedzi uczestników i tak na przykład jeden człowiek napisał kiedyś na forum, że akcja “zjednoczenia czytelniczego” przypomniała mu o tym, żeby wrócić do książki, którą onegdaj czytał, ale z jakiegoś powodu nie skończył. to jest jakiś efekt, skromny, ale zawsze. może czas pokaże.

  28. Ktoregos razu ide na impreze pracownicza, same garnitury i krawaty, wiec spodziewam sie, ze bedzie kulturalnie i na wiele nie licze. Ale jakas godzine po rozpoczeciu imprezy moj szef jest na tyle zrobiony, zeby wlozyc glowe do salatki z kurczakiem i zwymiotowac. Szef. Przy pracownikach. Potem jeszcze chodzil z brudna twarza miedzy stolikami i wreszcie ulozyl sie pod wielka doniczka i zasnal. Szef. Przy pracownikach.

  29. To apropos dbania o dobre imie w pewnym wieku.

  30. I tym optymistycznym akcentem zakończono dyskusję na temat naszej kondycji w 2011

  31. poprawilas mi humor tym zartem, Caddy.

  32. …, mógł był jeszcze rozebrać się i na golasa biegać wokół stolików z połówką melona na głowie, krzycząc “jestem chomikiem”. w takich sytuacjach dobrze ratować się niepoczytalnością, inaczej jesteś zwykłym moczymordą bez tajemnicy.

  33. KahloFĂźhrer

    11/01/2011 — 11:37

    Odnośnie Zjednoczenia Czytelniczego- inicjatywa jest zacna. Quasi-flashmob rownie interesujacy. Jednak jak dla mnie wyglada to smutno, gdy kilkanascie osob siedzi w ciszy, kazdy nad swoja ksiazka. Samotne wyspy. Zjednoczenie?

  34. o. zgadzam się!
    chociaż oni też kiedyś jedli razem śniadanie.

  35. kahlofĂźhrer, ale po każdym takim czytaniu idziemy na ostrą wiksę do klubu. tak dla równowagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑