jakobe mansztajn: stała próba bloga

untitled

[7] niekiedy człowiek ma tak, że go zaboli. że go zaboli nie ręka, nie ząb, nie wątroba, lecz to ciało nienamacalne go zaboli ta dusza, co siedzi w kącie i wkurwia. i człowiek wówczas, gdy go zaboli, gdy go zaboli tak, że już nie może albo próbuje się z bólem zmierzyć, przy pomocy poznawczo-emocjonalnych metod urabiania duszy ból zwalczyć, albo co jest znacznie pod każdym względem wygodniejsze idzie pić

mnie się pić odechciało, mnie się zachciało nie pić, lecz w niczym nie zmienia to sytuacji: idę pić, albowiem pić oznacza poczuć się lepiej. z domu rodzinnego cenne wyniosłem lekcje, prawdziwe lekcje życia, toteż roszczę sobie prawo do mówienia “wiem, co mówię”. jako psycholog nie twierdzę rzecz jasna, że jest to metoda dla człowieka odpowiednia alkohol to terapeuta na wskroś i do końca destrukcyjny. pamiętajcie o tym, drogie dzieci; lecz jako człowiek, którego boli, który już nie może, ośmielam się twierdzić jest to metoda najlepsza z możliwych. bogiem a prawdą, jest to jedyna metoda, jaką w ciągu swojego krótkiego żywota opanowałem w stopniu pozwalającym na swobodne korzystanie

bywa jednak z czym część państwa być może się nie zgodzi, z czym jeszcze do niedawna sam nie mogłem się zgodzić że alkohol niekiedy człowiekowi nie wystarcza. że zamiast poczuć się lepiej, czuje się człowiek gorzej, czuje się człowiek znacznie gorzej. i ja właśnie przyszedłem pijany. pijany przyszedłem w nadziei, że zasnę, tę duszę straszliwą prześpię, przeczekam, przeboleję ale nic, nie stało się nic

Categories: Bez kategorii

z życia poczty » « gdańsk-olsztyn

34 Comments

  1. no a co wtedy jest tego następnego dnia, nad ranem, jeśli poprzedniego dnia zbyt dużo wykorzysta się tej metody najlepszej z możliwych? :>

  2. >k, wtedy jest śmierć. i mnie – prawdę mówiąc – taka śmierć bardzo odpowiada. jeśli chcesz się pozbyć bólu w kolanie lewym, uderz się w kolano prawe :].

  3. powtarzaj: bol jest moim kolega ,bol jest moim kolega

  4. ci artyści :]

  5. ale z szacunkiem to piszę

  6. ból moim kolegą – w sensie taka mantra? no, no. a mi od dziecka wiadomo, że przyjaciel alkohol wrogiem kolego bólu… ale cóż, człowiek lubi popełniać te same błędy.

  7. jako psycholog powiem, że najlepszym doradcą jest zdrowy umiar(czyli trochę czasem trza wypić;). Sama z resztą kiedyś słyszałam jak pewien terapeuta na superwizji powiedział:”walnij se kielicha, a będzie ci lepiej”. On był psychoanalitykiem- za psychoanalizą nie przepadam,ale zgodzę się z tym,że dobrze jest czasem swoje Superego lekko podpić:)

  8. Tylko niech się czasem pan autor nie pogrąży w tym piciu na smutno :(

  9. mozna dowolnie laczyc

  10. porcelanowa

    12/03/2007 — 17:33

    picie na początku wprowadza w stan jebania wszystkiego (że niby tego bólu, wszystkich powodow jego powstania, marazmu srazmu),
    a potem wprowadza w histerię, czyli jedno wielkie negatywne halo.
    o tym wiemy. I tak pijemy.

  11. ee jakobe może tobie to jakiej kobiety brak ?

  12. może i lepiej jak się nic nie staje, niż kiedy staje się nic. z nicem trudniej sobie poradzić, bo się rozrasta jak w tej bajce cygańskiej ‘o Majstrze co nic miał’.
    z doświadczeń własnych
    na alkoholu duszę można przespać na wskroś
    można też ją prześnić górą. niemal to równoznaczne z przeskoczeniem, jak płotu, ale bardziej bolesne, bo płot rzadko się mści leząc później za człowiekiem i jęcząc niczym potępieniec (choć wszystkich płotów rzecz jasna nie znam, więc to nie kategoryczne stwierdzenie).
    tak, alkohol czasem nie wystarcza, można spróbować wtedy sięgnąć po mur i zrobić z rozpędu baranka.
    można też spróbować innych rzeczy, tylko…
    a może lepiej bez tej duszy?

  13. >h, nie ukrywam – jest to brak wyjątkowo odczuwalny.

    >wusz, na pytanie ogólne czy lepiej – nie potrafię odpowiedzieć. na pytanie szczegółowe czy lepiej w moim przypadku – odpowiem, że kurczę, czasem lepiej.

  14. na duszę nie ma sposobow..
    ona jest niezalezna, czesto bezczelna i strasznie kategoryczna.. gdy jej czegos brak to na pewno wygarnie ci to.. w najmniej odpowiednim momencie.
    duszy nie da sie ani ugłaskać, ani okiełznać.. trzeba czasem strzelic na nią “focha” i zaśmiać sie jej w twarz..
    niech sie tak nie panoszy.. ;)

  15. ależ nie idzie poradzić sobie z tą duszą tak łatwo! że fochy, że lepiej bez niej itd. przecież to dusza rządzi jakobe, a nie jakobe duszą. gdyby dusza jakobe była inna jakobe nie założyłby nigdy tej strony, nie byłby poetą. jakobe mając tę duszę, którą ma musi być poetą, bo musi i koniec. inaczej by nie żył.

  16. hej, a moze przejales moja dusze, bo mi ostatnio troche lzej ;)

  17. można się udusić gdy duchota w nadmiarze ;) znaczy ból egzystencji. dobrze jest posłuchać jak porusza się w ogrodzie, wtedy dusza się dezorientuje i rozrzedza. ;)

  18. a potem, zanim się człowiek spostrzeże, zaczynają się palimpsesty i inne historie, których lepiej uniknąć. zawczasu.

    (wrzuć w trzeźwej chwili ikonę rss gdzieś w widocznym miejscu, bo na pierwszy rzut oka wygląda, jakby rssów wcale tu nie było. a są, to czemu miałyby się marnować.)

  19. >*c, ja bym tę ikonkę chętnie wrzucił. nawet pewne kroki w tym kierunku poczyniłem: ściągnąłem rss buildera, utworzyłem stosowny plik, który załadowałem na serwer. tylko jak jest się informatycznym debilem, to nie ma chuja we wsi, żeby poszło gładko i sprawnie – nie wiem na przykład w którym pliku umieścić odnośnik do rss-a? podejrzewam, że w którymś z plików w katalogu z szablonem i to na razie wszystko, co podejrzewam. mówiąc krótko: chciałbym, ale nie umiem.

  20. (dobra, ikonka rss działa)

  21. roninakamuflon.blogspot.com

    14/03/2007 — 22:48

    przy piwie czytam tego bloga

  22. dobra jakobe, a co z tymi co pic niemoga? jak oni sie ratowac moga?

  23. Czarna Offca

    15/03/2007 — 23:23

    Właśnie. Bywa tak, że alkohol nie pomoże, a sprawi, że będzie jeszcze gorzej albo nic nie zmieni.
    Takie ryzyko, jakby.

  24. >giera, powiedziałbym: dla nich nie ma ratunku ;]. ale to oczywiście będzie nieprawda. różne taktyki, różne słabości.

  25. —> jakobe

    wiesz, jedyna slabosc jaka u siebie zuwazam dotyczy literek….

  26. czasem lepiej się poczuć gorzej, lepiej się zając bólem glowy i wymiotami.

  27. podobno są też tacy, ze jak boli to piszą. Całkiem liczna, dziwna grupa. Znacznie mniej jest podobno tych co piszą jak nawet nie boli. Trzeba być chyba kimś wyrafinowanym czy jakoś tak. alkohol niekiedy człowiekowi nie wystarcza. ja upić sie umiem tylko poezją.

    I szukam poety.
    Znalazłam ?

  28. mnie zawsze boli, jak mam te kody poprawnie przepisywać by komentarz sie ukazał.

    na ten ból poleam. kefir. albo szklankę wody zamiast.

  29. >kaczuszka, to znaczy napisałem kilka wierszy.

    >tsu, tutaj – te trzy literki raptem – to jeszcze nic. najbardziej wpieniające jest komentowanie na ownlogu.

  30. A są też tacy, i to na pewno, którzy, jak ich boli, zupełnie sie zatrzymują, kamienieją i tak hibernują.

  31. a propos pisania w bolu : “wiersze z bólu są po chuju”

  32. jakobe ale s ty skromny, no kurna nie sadzilem

    ;-)

  33. jak na pijanego człowieka to całkiem nieźle piszesz ;-).

  34. Ale zasnąłeś i rano bolało pewnie mniej. Założę się.

    :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑