jakobe mansztajn: stała próba bloga

głowę popiołem, czyli jeszcze raz o polskim kinie

[135] wyrażam skruchę. wyrażam i powiem o niej szerzej. ostatnie dni spędziłem w ciemnych, przeładowanych widzami salach kinowych, oglądając polskie kino na fpff w gdyni. do tej pory było tak: ilekroć podchodziłem do polskiego filmu, serce moje zamieniało się w struchlałą mysz, niedostatki poczucia wstydu i żenady u reżysera w trójnasób odczuwałem w sobie. do tego ironia, mnóstwo ironii we mnie, która każdy dialog i każdy gest bohatera, bohaterki dzieliła na dwa, dzieliła na trzy, jak szmatę wyżymała. to nie są oczywiście odosobnione doświadczenia, to są doświadczenia zbiorowości, która wnioski o polskiej kinematografii wyprowadza z repertuaru multikina.

tymczasem proszę, po czterech intensywnych dniach z polskim filmem nie dość, że nie mam specjalnej ochoty na ironiczne wycieczki, to jeszcze z czystym sumieniem przyznaję przed samym sobą i przy okazji państwem tutaj, że istnieje wspaniałe polskie kino: istnieją wspaniali polscy reżyserzy, scenarzyści piszą wspaniałe scenariusze, aktorzy potrafią zagrać koncertowo.

dobre filmy nie staną się oczywiście regułą w tym kraju i wnioski także powinny być powściągliwe, tym bardziej, że w tym roku fpff został mocno okrojony i do konkursu głównego zakwalifikowało się zaledwie dwanaście tytułów – ale niemal o każdym z nich można by bez wstydu powiedzieć coś dobrego. wojciech smarzowski trzeci raz z rzędu (po weselu, domu złym, a teraz róży) skutecznie zamyka widzowi usta, pozostawiając go w głębokim paraliżu. jan komasa w sali samobójców i leszek dawid w ki udowodnili, że można zrobić mocne, wiarygodne kino o polskiej współczesności najmłodszej bez popadania w banał i pretensję. greg zgliński też nie cofnął ręki i w swoim debiucie fabularnym (wymyk) trafia widza między szpachelki powiek.

mógłbym tak jeszcze dalej i więcej, i bardziej szczegółowo, ale pointa zdążyła już paść kilka zdań temu. teraz pojawia się pytanie, czy polski widz cokolwiek z tego zobaczy. pozostaje zatem przyglądać się naiwnie kierunkowi rozwoju wydarzeń i repertuarom polskich kinopleksów, których włodarze – powiedzmy to sobie wyraźnie – albo dalej będą traktować polskiego widza jak szeregowego idiotę bez oczekiwań, albo zrobią trochę miejsca w programie, niegroźny margines na coś innego, i zaryzykują. dla dobra naszego i waszego.

Categories: Bez kategorii

liepzig-berlin-danzig » « make life easier

30 Comments

  1. smarzowski wojciech
    jest spoko gościem

  2. jana komasy wolę nie rymować, ale też jest spoko ;)

  3. tak, to ja poproszę o kino dobrych filmów ze specjalnym kierownikiem artystycznym. w takim kinie zamieszkam;)

  4. z polskiego kina to tylko rejs, i moze seksmisja

  5. i rozmowy kontrolowane

  6. caviale, to będziemy sąsiadami.

  7. Gdy wspaniałe filmy, to i zachwyt wielki…
    i świetnie wyrażony…uwielbiam Twoje pisanie. :-))

    …ale z tą ironią, co “jak szmatę wyrzynała” – to nie skumałam – wyżęła jak szmatę, wyrżnęła jak szmatę, czy wyrzynała jak szmatę, czyli “ubiła” ???
    – proszę o objaśnienie ;-]

  8. lidia, no właśnie, mój błąd najwidoczniej. nie mam pojęcia, skąd taka forma, może to efekt ogólnego uniesienia :].

  9. To ja poproszę o dożywotni bilet do tego kina i miejsce w pobliżu mojej wielkiej, Miłości :-). Pewnie wymienione przez Ciebie filmy będą pokazywane w jednym kinie przez 2 tygodnie, a potem zastąpi je jakaś bardzo zabawna komedia romantyczna… Mam nadzieję, że ktoś wyda to na DVD, żebym mogła sobie obejrzeć na wygnaniu.

  10. mądre forum nie przyjmuje duplikatów :-)

  11. ale gdzie mój wpis?

  12. jeszcze raz…

    To ja poproszę o dożywotni bilet do tego kina i miejsce w pobliżu mojej wielkiej, Miłości :-).

    Pewnie wymienione przez Ciebie filmy będą pokazywane w jednym kinie przez 2 tygodnie, a potem zastąpi je jakaś bardzo zabawna komedia romantyczna…
    Mam nadzieję, że ktoś wyda to na DVD, żebym mogła sobie obejrzeć na wygnaniu.

  13. jakobe, a po serii nieziemsko dobrych filmów…sąsiedzka wiksa? ;)

  14. Otoz to, polskie kino potrafi byc zajebiste, ale nikt o tym nie wie, bo w kinach puszczaja tylko smieci.

  15. Rozy nie widzialem, ale spodziewam sie najlepszego.

  16. Kuba, czyli każda z moich trzech wersji jest do przyjęcia… ;-]

    Z przyjemnością pójdę do kina – po Twojej rekomendacji – i również będę tam siedzieć tak długo, aż wszystko co dobre “zagrają”… :-)
    Pozdrawiam bardzo ciepło :-)

  17. ja wierzę w polskie kino. w polskich twórców- pisz Jakobe książkę. tylko nie za bardzo mroczną bo dzisiaj Tokarczuk zafundowała mi koszmarną pobudkę w nocy. a może scenariusz??? pzdr:)

  18. Baś, co Tokarczuk, gdzie Tokarczuk?
    Pomysł z napisaniem i książki, i scenariusza popieram, może być mrocznie :-)

  19. sen szaleńca na kanwie powieści. ot tyle. :)

  20. baś, scenariusz chodzi mi po głowie. mamy nawet taki plan z kolegami i koleżankami z gangu, aby sobie strzelić coś epickiego we wakacje. może na kaszubach.

  21. caviale, nie widzę innej możliwości.

  22. myśmy już taki plan zrealizowali i teraz myślimy o ciągu dalszym. bez wdawania się w szczegóły- Jakobe do dzieła! we wrocławiu jest w okolicach pazdziernika festiwal interscenario, są warsztaty scenopisania, są zawodowcy w tej dziedzinie, może być ciekawie.

  23. A co z Essential?

  24. ps, essential dobry, momentami bardzo dobry. ale przemilczałem, bo o nim powiedziano najwięcej, a do tego – nieszczególnie mi po drodze z werdyktem jury fpff :].

  25. Ano racja, momentami. Summa summarum, wynik obciachem się nie okazał, a i tak bywało.

  26. bo też bezpieczne to było. film raz doceniony (wenecja) można bez ryzyka doceniać dalej.

  27. druga sprawa, że byłoby wielkie halo, gdyby film doceniony w wenecji, nie został doceniony w polska. znowu by pisali, że polska to zapadła dziura wszechświata. a widzieliscie to:

    http://www.youtube.com/watch?v=QupzG_4RaAQ&feature=related

    wg mnie rakieta.

  28. Caddy, “hejterzy” zawsze się znajdą, więc i halo też się pojawia. Po to mamy swoje festiwale, żeby samemu oceniać filmy ;) Podjęta decyzja była zdecydowanie bezpieczna, ale za to inna byłaby przejawem hmm… w sumie sama nie wiem czego. Odwagi?
    Jakobe, podaj swojego wygranego festiwalu, jestem ciekawa Twojej opinii.
    A co do spotu, to coś czuję, że mamy kolejnego wielkiego mema polskiej sieci – “obrałem dziemniaka” ;)

  29. PS,
    ja się zgadzam w 100%. pewnie już o tym było, ale najwyżej powtórzę. z praktycznego punktu widzenia nagroda jury ffpf nijak się przyda panu skolimowskiemu. film został doceniony na większym festiwalu, międzynarodowym, zatem to polskie wyróżnienie jest w jego przypadku mało istotne. innym filmom, dla których ogródkiem jest polska, dałaby szansę na nieco większą pubiczność.
    ale faktycznie ciężko stwierdzić, czego przejawem byłby inny werdykt, niż ten który miał miejsce. może nie odwagi. może raczej jakiegoś zdrowego rozsądku i braku megalomanii, która np. z hotelu do teatru muzycznego dowoziła gości lexusami. i nawet nie chodzi mi o te auta, bo piękne są, ale o odległość równą mniej więcej jakieś 50 m..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑