jakobe mansztajn: stała próba bloga

lizbona, stacja pierwsza

[213] a więc lizbona. skłamałbym, gdybym powiedział, że jest brzydko. dwa, trzy niezabezpieczone internety na każdym rogu wystarczą, abym był oczarowany. do tego rzeczywiście ładne budynki, taka leciwa, styrana architektura. kamienice często obłożone wzorzystą, niebieską ceramiką, coś jak glazura w łazience. ale nie jesteśmy w łazience, bo to byłoby bez sensu, tylko na środku ulicy, więc o ja pierdolę, ale faza z tymi kafelkami.

tymczasem alfama. taka przestronna łazienka na wzgórzu. wszystko tu jest zresztą na wzgórzu. siedzę w małej knajpce. tuż po samymi drzwiami co kilka minut przejeżdża tramwaj – w górę zawalony turystami po sufit, w dół – pusty jak moja kieszeń po tej wycieczce. jak się później dowiem, będzie to legendarny tramwaj linii 28, którym za kilka dni będę hulał przez pół lizbony niczym wiatr spuszczony ze smyczy.

miałem tu pisać, ale rozprasza mnie telewizor. na zmianę lecą teledyski rihanny i beyonce. zwłaszcza rihanna mnie rozprasza. wspaniała kobieta. ciekawe, czy już słyszała o mnie i tym zdaniu o niej sprzed sekundy. zamówiłem tapas. tapas w praktyce okazują się mniej czarowne niż ich nazwa – ser, szynka, jeszcze jedna szynka, pasta z makreli, chleb. na środku talerza mały pierożek. pierożek jest najsmaczniejszy.

obok mnie para z niemiec zaczepiła właśnie pisarza. pisarz siedzi przy jeszcze mniejszym niż mój stoliku, u samego wejścia. na stole laptop, w laptopie otwarty apple’owski word. ewidentnie pisze ów powieść. tyle mniej więcej widać i tyle wydedukowałem z jego rozmowy z niemcami. niemcy okazują się niezwykle ciekawi świata. maglują pisarza dobre 10 minut. co pisze, a skąd jest, a co poza pisaniem, a kogo zna, a kogo nie zna, a co zje jutro na śniadanie. zastanawiam się, czy ich rodzice nie robili przypadkiem w stasi. dojadam tapas i właściwie już mnie to nie obchodzi. wychodzę, jest tu o jednego pisarza za dużo.

Categories: Bez kategorii

lizbona, stacja druga » « kochany pamiętniczku

22 Comments

  1. lizbona:] pierwsza;] masz szczęście, że nie jestem niemką;] pięknie tam masz a znasz “lisbon story”? co za pytanie.

  2. ale fajnie, jakobe

  3. caviale, znam, pewnie. wspaniałe.

  4. Nawet jeśli piszesz o niczym, to ja lubię to czytać. Baw się dobrze w Lizbonie.

  5. widze, ze sprawy tutaj wracaja do normy

  6. masz plusik ode mnie za ten tekst

  7. Jak już Pan tam jest, to polecam Estoril. Bajeczne miejsce.

  8. W przeciwieństwie do Cascais. To drugie zatłoczone, sopockie i niesmaczne ;)

  9. ale zazdroszcze

  10. marta, dziękuję, tak zamierzałem.

  11. tomasz, cascais i estoril to chyba jednak dwie strony tej samej monety. cascais to sopot spuszczony ze smyczy, pełen radosnego radomia; estoril z kolei to prywatne leżaki przed grandem i panowie w białych, lnianych spodniach. tak czy tak – szału nie ma, ale jest woda, więc mnie to – po prawdzie – wszystko lekko jebie.

  12. Pobawmy się w taką grę, że my jesteśmy Niemcami ze stasi, a Jakobe jest pisarzem.
    Jakobe, co lubisz? Czego nie lubisz? O której chodzisz spać? Czy dobrze śpisz? Czy masz dzieci, i które jest najwyższe a które ma muchy w nosie? Czy lubisz kolor zielony czy różowy? Jak ma na imię twoja mama?
    Tyle ważnych pytań na razie. Drodzy Niemcy, ktoś ma jakieś pytania do pisarza?

  13. ku jasności, o niemce napisałam wyłącznie w odniesieniu do tekstu jakobe.

  14. krufka, a zatem: lubię szaszłyk, nie lubię poranków. zasypiam za późno, śpię zbyt krótko. dzieci brak, sami dorośli w moim życiu, poza dziećmi mojego brata, wyższy jest on, ona ma za to więcej much w nosie. kolory są ekstra, różowy to mój nowy ulubiony. barbarba.

  15. mieliśmy dziś awarię w ciągu dnia, za którą przepraszam.

  16. No włśnie. Pół dnia się dobijałam. Już myślałam, że zebrałeś klocki i poszedłeś gdzie indziej

  17. Chyba miało być “zabrałeś”

  18. hej, moja również barbarba.

  19. *barbara:]

  20. Hehe, dzięki za odpowiedzi:)
    Pytania były drobne i niedorzeczne, na każde odpowiedziałeś celująco.
    Co za przyjemność, że można na tym blogasku powyczyniać takie wygłupy!:)

  21. a co robi pisarz, żeby wyjść z łóżka?

  22. ja, wystarczy, że zgłodnieje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑