mała ballada o oceanie bałtyckim

7 maja 2017

[239] a więc znów warszawa, kochany pamiętniczku. który to już raz w tym roku, który to już raz w tym życiu. życie moje od lat splata się z warszawą na poły tragicznie, na poły romantycznie, ale takie jest to życie w końcu, na poły tragiczne, na poły romantyczne. w końcu stąd nie wyjadę. zapomnę i zostanę. w jednym z warszawskich hoteli ze śniadaniem serwowanym od siódmej do dziesiątej, w poniedziałki od szóstej trzydzieści. albo w małym przytulnym gniazdku z wąskim parapetem i ulicą pod domem gęsto zastawioną autami. albo w przestronnym apartamencie na poddaszu, gdzie pokój gościnny jest takich rozmiarów, że trzeba sofę przesuwać na środek pokoju, aby dojrzeć, co się wydarza na telewizorze. ale o tym później, teraz praca. praca, o której nie mogę za wiele powiedzieć, ale która sprawia, że sobota przestaje być sobotą, niedziela przestaje być niedzielą, i naraz stają się poniedziałkiem, wtorkiem, środą, koniecznym cierpieniem, małą apokalipsą, i dzisiaj niedziela – niegdyś dzień święty, dziś brzdąc w opałach. nie święty z powodów religijnych, a uświęconej tradycji własnej. spacer, książka, inne banalne środki osobistego wyrazu zostają nagle odstawione na kołek. zamiast tego jest komputer, są ludzie w pomieszczeniu i jest tekst, który przed końcem dnia musi lśnić niczym karoseria złotej kobry. złota kobra to moje auto. ona też chciałaby nad rzekę, jezioro, ocean bałtycki, ale taką mamy sytuację. na koniec dnia już tylko o tym myślę, o tym myślimy oboje, aby przytulić się do obcej, hotelowej pościeli i w akompaniamencie szumu miasta, który przy zmęczeniu i przygaszonych zmysłach można by uznać za szum oceanu bałtyckiego, odpłynąć sobie na parę godzin. a potem wrócić, zejść na śniadanie, rozejrzeć się po okolicy i dalej próbować ukochać sobie to miasto.

liczba komentarzy: 12

  • Anuszka napisał(a):

    pochłonęłam przy kawie wraz z ciastkiem.
    wyborne :)

  • zo napisał(a):

    chyba nikt tak ładnie nie pisał, że się boi deadlone’u ;)

  • zo napisał(a):

    oczywiście chodziło o deadline, ale deadlone w sumie implikuje ciekawe skojarzenia.

  • Matula napisał(a):

    Oj synu (ze sobie na taka poufalosc pozwole), to jest rzeczywiscie zycie – nic dodac, nic ujac. Ciagla tesknota za tym co bylo i sie odbylo a mogloby znowu byc…

    Moze jednak zamiast poezji, pisz proza. I pamietniczek niech przybieze papierowa szpalte nawet jakby to mialy byc cierpienia mlodego mansztajna ;)

  • samsara napisał(a):

    warszawa jest kochana, ja ją uwielbiam. za życie dzienne, za nocne, za codzienne i za weekendowe. jak się w warszawie zakochasz to koniec, tęsknisz do niej i wracasz wciąż. a nad ocean bałtycki zawsze możesz wpadać z wizytą. raz krótszą, raz dłuższą. ocean bałtycki to takie trochę morze bałtyckie ale trochę też nie?

  • Irit Amiel z Izraela napisał(a):

    Uwielbiam Twoje pioro Jacobe..

    .Wysmakowane dokladnie przemyslane teksty

  • m. napisał(a):

    taaak, warszawa da się lubić, a nawet kochać się da. ma w sobie mnóstwo takich miejsc, do których można przywiązać się i nie chcieć się rozstawać (i poczytać, i popisać, i odpłynąć, i porozmyślać o tym, co by było gdyby).też nie wyobrażałam sobie niegdyś tu życia, a teraz nie wyobrażam sobie życia poza, na pewno tęskniłabym okrutnie.

  • m. napisał(a):

    ale szum morza…chyba jednak trochę zazdroszczę, za to góry bliżej ;)

  • Alga napisał(a):

    „hotelowe prześcieradła krzyczą
    o autograf z pocałunku”

  • pidżamowa napisał(a):

    nie pokochałam nigdy tego miasta. nie potrafię.

  • Antonia napisał(a):

    w dni szare i ponure, z niepełnym portfelem, te śniadania hotelowe w przydziale godzinnym, mogą ratowac od niewyjscia z pierzastej pościeli. lubię je za ro i za kawę bez limitu.
    Warszawę na chwile. Na trochę. Na romans i prace.

  • Matula napisał(a):

    Chyba nie musisz kochac tego miasta, wystarczy, ze je oswoisz, przyzwyczaisz sie bo mozna do wszystkiego. Pokochaj te jedna z ktora bedziesz sie budzil i zasypial i zadne miejsce nie bedzie wazne bez niej czy z mysla o niej. Szybciej mozna pracowac i mobilizowac sie gdy wiadomo, ze jest ONA i czas zatrzymuje sie niewazne w jakim miejscu i szumie (morza czy silnika;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.