przerywnik

13 maja 2017

[240] kochany pamiętniczku, jest dwudziesta trzecia, środek tygodnia. stoję między stolikami, rozmawiam o bzdurach. rozmawiam, ale ledwo coś słyszę, muzyka w knajpie psuje całą zabawę. już wiem, dlaczego tu nie bywam, dlaczego bywam tu tak rzadko, w tym równoległym świecie z wódy i decybeli. tu się nie mówi, tu się japę zdziera bezpośrednio do gołego ucha: jakobe, a w ogóle wiesz… JAKOBE! A W OGÓLE WIESZ, CO JEST NAJŚMIESZNIEJSZE?! ŻE JA W OGÓLE NIE MIAŁAM POJĘCIA, CO TO JEST PREFIKS, KUMASZ, A PRACOWAŁAM W TAKIM MIEJSCU. JAKA BEKA! wszystko rozumiem, pamiętniczku, pijany człowiek nie znosi ciszy, cisza pijanego człowieka onieśmiela, a nikt tutaj nie przyszedł, aby w zakłopotaniu czubkiem buta wykopywać dziury w podłodze. I W OGÓLE JA PIERDOLĘ, JAKOBE, JAKĄ WIDZIAŁEM OSTATNIO AKCJĘ, TO DOSŁOWNIE NIE UWIERZYSZ! w czasach młodości mojej durnej muzyka dudniła z każdego kąta, a ja tanecznym krokiem prześlizgiwałem się między ludźmi, wchodziłem na najwyższy punkt w lokalu, jak maestro w filharmonii odwracałem się plecami i powoli, na wyprostowanych nogach, pozwalałem sobie swobodnie polecieć w dół. na ludzi pod sobą. ja, worek ziemniaków z dyplomem z psychologii. być może na wszystko jest czas i miejsce, pamiętniczku, ale dziś myślę o tym z politowaniem. z takim samym politowaniem patrzę teraz na bujającego się przy barze kolesia 45+, z rozpiętą koszulą, spod której wyziera błyskotka na szyi. już go widziałem, pamiętniczku, w innym ciele, w innej koszuli i w innym mieście, ale z tym samym wyrazem na twarzy, i w głębi duszy rozpaczliwą mam nadzieję, że czas obejdzie się ze mną łaskawiej. jeśli alternatywą są kapcie, niech to będą kapcie. siedźmy sobie na sofie, w dresie ja i ona, w cichym mieszkaniu z dala od ludzi i trzydziesty szósty raz oglądajmy historię o tym, jak bob poznaje w tokio charlotte. dum dum, NO CO TY KURWA, JAKOBE, DWUDZIESTA TRZECIA DOPIERO, POJEBAŁO CIĘ?! CZEKAJ, IDĘ DO KIBLA. pojebało, pamiętniczku, i kiedy przez chwilę nikt nie patrzy, wymykam się do auta, aby po nocnym jeszcze przez chwilę pobłądzić mieście. w szumie zestroić się z tym starym człowiekiem, którego mam w środku, i wrócić do domu, i umyć zęby, i pójść spać, i nie mieć z tym żadnego problemu.

liczba komentarzy: 19

  • b napisał(a):

    :* też lubię lost in translation

  • b napisał(a):

    mogę z tobą oglądać :)

  • M napisał(a):

    Akcja dzieje się już w Warszawie czy jeszcze w Gdańsku?

  • Anka napisał(a):

    Nie ma już takiej siły, która byłaby w stanie zaciągnąć mnie do tej krainy tysiąca i jednego upadku. Wolę się podziewać między słowami :)

  • . napisał(a):

    właśnie oglądałam lost in translation….
    piękny wpis. za takie Cię kochamy.

  • Ania napisał(a):

    piona na wysokościach.

  • Matula napisał(a):

    godnie sie starzejesz, a styl nadal zacny :))

  • A. napisał(a):

    Piękne to, piękny Ty. Jak zawsze.

  • samsara napisał(a):

    to o mnie. stara dusza, niewspółczesna. less is more jak mawiają. i u mnie to się sprawdza. ps. trzeźwy pijanego nie zrozumie, trzeźwy pijanego powinien omijać :-)

  • m. napisał(a):

    jakobe (przepraszam, że tak bezpośrednio, ale w końcu I’m your ‚sister’ i nieważne, że tylko w połowie i li tylko wirtualnie;), myślę, że to jeszcze nie starość, a jedynie zmęczenie (nic tak nie męczy wewnętrznego człowieka jak permanentny hałas i zamieszanie albo wręcz przeciwnie – przydługa cisza), a może też odrobinę samotność w tłumie (możliwe, że celebryci czują podobnie;)

  • zosia napisał(a):

    O, czyli ktoś jednak miewał momenty bycia królem nocy. Nas to jakoś nie spotkało, choć warunki powierzchownie były sprzyjające: sztuki piękne, gołe baby, dzikie węże, otwarte na oścież bramy Eufemii. I potem zażenowanie, gdy dostawało się od babci nowelki Makuszyńskiego o życiu bohemy i trzeba było wyjaśniać, że niekoniecznie fikamy z Toulouse-Lautrekiem w jednym kabarecie

  • Lilik napisał(a):

    Czułe oko, a serce siwiutkie.

  • Starsza Pani napisał(a):

    Oj nieładnie, nieładnie tak o Starszym Panu z politowaniem…a może ten Pan w rozpiętej koszuli w głębi pod maską pozorów ma wrażliwą duszę tylko nie ma pamiętniczka który by Mu o tym przypominał i zapomina, źe każdy medal ma dwie strony.

  • Anonim napisał(a):

    powoli wracasz:)))

  • caviale napisał(a):

    to to wyżej ta ja:)

  • Ola napisał(a):

    Zabawić w takim miejscu w trzeźwości, nieco masochistyczne. Ale za to jest kolejny fajny tekst :)

  • samsara napisał(a):

    kiedy nowy wpis? Kuba polecisz jakieś fajne blogi, które czytasz?

  • Matula napisał(a):

    no to ja taki przerywnik proponuję z zupelnie innej branży:

    http://jakpachniepiniadz.blox.pl/2017/05/Plany-na-przyszlosc.html

  • Natalia napisał(a):

    Skrajności. Tak jakby pomiędzy niepamięcią sobotniej nocy a kapciami pod kocem nic już nie miało prawa się zadziać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.