jakobe mansztajn: stała próba bloga

prawda o ścianie, czyli o czym ten człowiek w ogóle gada?

[116] nie piję, przerwałem. od trzech miesięcy zachowuję niemal radykalną wstrzemięźliwość, co oznacza dokładnie tyle, że raz czy dwa poszedłem na kompromis, ale nikt mnie później do taksówki nie pakował. umysł mój od zawsze był raczej ponurą kawalerką w stylu romańskim, ale teraz jest przynajmniej kawalerką z umytymi oknami, przez które niewyraźnie przebija się światło. tyle że wiadomo, umyte okna to więcej światła za dnia, ale i więcej ciemności po dwudziestej drugiej, że tak retorycznie i trochę licealnie polecę. trzeźwość ma bowiem swoje zasadnicze i oczywiste plusy dodatnie, ale zarazem pewne nie dające się zbagatelizować plusy ujemne, które można sprowadzić do zdania, że świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. spoglądasz na puste ściany, dostrzegasz odważne tynki, które przebijają spod białej jak śmierć farby i myślisz sobie: to jest właśnie prawda o ścianie, która równie dobrze może być prawdą o człowieku. wreszcie dochodzisz do wniosku, że powód, dla którego pijesz i w piciu tak wspaniale się rozkoszujesz, to jest ten sam powód, dla którego postanawiasz przerwać i przerywasz. na trzy miesiące, może dłużej.

Categories: Bez kategorii

lech wałęsa superstar » « pogwarki, część kolejna

50 Comments

  1. można dłużej. kiedyś, jakobe, chciałam polecieć na koniec wszechświata, żeby sprawdzić co tam jest. kiedy zrozumiałam, że nie mogę, zaczęłam dbać o okna. myję je, otwieram. tak, wietrzenie jest bardzo ważne. niekiedy też, przez te okna, dostrzegam zieloną trawę.
    (jeżeli to strasznie głupie, przepraszam)

  2. ładnie napisane

  3. szanuje twoj wybor, ale nie rozumiem
    ;)

  4. pierwsze słyszę, żeby ciemność była ciemniejsza od umytych okien. hm… może jest. za rzadko mam umyte, żeby stwierdzić

  5. nie rozumiem.

  6. Przedostatnie zdanie mnie intryguje.

  7. Można żyć bez alkoholu, ale po h… się męczyć?

  8. caddy, nie rozumiesz niepicia w ogóle czy motywacji?
    swoją drogą trochę żal, że Zenon z Elei nie opisał paradoksu niepijącego picia, czyżby dlatego, że picie ówczesne było inne niż obecne? :roll:

  9. Ej, właśnie znalazłam, kolejny plebiscyt:
    http://zwierciadlo.pl/artykul/jakobe-mansztajn
    Pierwsza!

  10. caviale, pytanie, jak się zdefiniuje koniec wszechświata. to jest kluczowe w ocenie jego odległości.

  11. qwerty, tło czysto zdrowotne.

  12. foma, że niby przez umyte okna wlewa się więcej jasności za dnia i więcej ciemności w nocy. to retoryczne zdanie. na potrzeby wywodu raczej.

  13. u., motywy terapeutyczne, więc wysiłek konieczny.

  14. z fejsbuka donosze, bo mi sie spodobal opis:

    >>kiedy już ci się wydaje, że stopień zagęszczenia hipstera na metr kwadratowy w knajpie osiągnął poziom krytyczny, że już po prostu kurwa nie wciśniesz, wtedy pod knajpę podjeżdża kolorowy autokar z napisem “mam czapkę w renifery” i za chwilę pojęcie metra kwadratowego całkowicie zmienia definicję.<<

  15. no właśnie, jakobe, takie podróże mogłyby oznaczać tylko koniec. próbuję więc zdefiniować mój mikroświat i jego krańce. z drugiej strony jednak, jeżeli wszechświat stale się rozszerza, to zakładam, że mój mikroświat poddany jest temu samemu procesowi. a wtedy to i myśli własnej nie dogonię. same paradoksy.

  16. qwerty, dobre to. czyli jak, nawet kwadrat w knajpie się rozszerza? ;)

  17. Twoje zdrowie Jakobe!;D

  18. rozszerza sie kiedy musi
    ;)

  19. dobry tekst sam tez powinienem zrobic sobie przerwe ale wiadomo jak jest ludzie na trzezwo juz normalnie nie potrafia ze soba gadac

  20. Sam, jeszcze istnieją przedstawiciele naszego gatunku, którzy 1) potrafią porozumiewać się bez alkoholu we krwi i 2) świetnie sobie z tym radzą;)

  21. MM, poważnie? jakoś nie mogę ich spotkać.
    nie są czasem jak yeti?

  22. foma,
    ja w ogóle nic nie rozmumiem :)

  23. jakobe,
    ale czy ty masz problem chorobowy związany z alkoholem? bo to brzmi jak autoanaliza człowieka, który przez ostatnich kilka lat był w ciągu i nagle wydostał się z niebytu.
    przecież świat jest wciąż ten sam niezależnie od tego, czy okna, samochód albo zęby masz brudne lub czyste.

    skłaniam się do drugiej części tytułu tej notki.
    o czym ten człowiek w ogóle gada? :)

  24. caddy, pozwól, że nie odpowiem. wszystko, co chciałem powiedzieć w tej sprawie, powiedziałem w notce. co do drugiej sprawy, tj. obiektywności świata niezależnie od tego, czy okna są czyste, czy nie – o jakim świecie mówisz? czy twój świat wewnętrzny jest dokładnym odwzorowaniem świata zewnętrznego? czy tym bardziej świat po alkoholu będzie dokładnym odwzorowaniem świata zewnętrznego? bo to jest, imho, bardzo ryzykowna teza.

  25. jakobe, nie oczekuję odpowiedzi na pytanie. źle je złożyłam i wygląda trochę na atak w sferę mocno prywatną. nie miało tak być, przepraszam. uważam, że takie analizy nie powinny mieć miejsca, ponieważ krzywdzą tych, którzy faktycznie mają problem. “świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia”. dla mnie takie hasło padające z ust młodego człowieka jest nie do przyjęcia. po prostu.

    jeśli chodzi o kwestię drugą – myślę, że mój świat wewnętrzny nie jest odwzorowaniem zewnętrznego, choć z pewnością jest tam jakaś inerakcja. świat zewnętrzny wciąż jest taki sam, niezależnie od tego, jak na niego patrzysz. wartości, też się nie zmieniają – zmienia się tylko ich postrzeganie. mówię, o sprawach najważniejszych, które kształtują człowieka – nie zmieniają się niezależnie od tego, czy wypiłam szklankę, czy butelkę alkoholu.
    to chcę powiedzieć.

  26. tak sobie myślę o tej szybie, która im czystsza tym bardziej i choć zgadzam się, że jeśli jasność tak, to dlaczego ciemność nie, ale jakiś bunt to we mnie wywołuje, jakąś potrzebę wynalezienia inteligentnego filtra, który przepuszczałby różnie, w zależności od (tutaj możliwa personalizacja). wiem, wiem, absurdalno-abstrakcyjne wywody na bazie retorycznych figur, ale w czym ma to być gorsze od innych tematów?

  27. caddy, ale czy nie ważniejsze od tego jaki świat jest, jest to jak ten świat postrzegamy? alkohol jest tylko jednym z rodzajów okularów

  28. foma,
    wydaje mi się, że nie. takie podejście zmienia znaczenie podstawowych spraw i wartości w zależności od sytuacji. w skrajnych przypadkach prowadzi do tego, że zło okazuje się dobre (lub odwrotnie), gdyby spojrzeć na nie inaczej. ja tego nie akceptuję.
    masz rację, alkohol jest rodzajem okularów. rozmazuje szczegóły, ale to, na co przez nie patrzysz, jest może mniej wyraźne, ale wciąż takie samo.

  29. foma, takie filtry już wynaleziono, dostępne w aptece. ale po co, kiedy wystarczy włączyć światło (tutaj możliwa personalizacja).

  30. caddy, to nie moje są słowa, to legenda ludowa. pod którą to zresztą legendą nie sposób się czasem nie podpisać. jakiś chłopiec nie potrafi sobie poukładać świata, inny chłopiec z tego samego powodu wychodzi oknem, jeszcze inny postanawia podtopić się w wannie pełnej krupniku. to nie są tematy z filmu o trudnej młodzieży, to jest podwórko pod oknem. na takim podwórku zdanie świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia to naiwny eufemizm.

    jeśli idzie o sprawę drugą – myślę, że jednak obiektywnie się zmieniają, nawet jeśli wypiłaś szklankę mleka. być może góry w andach pozostały na swoim miejscu, ale na świecie jest o jedną szklankę mleka mniej.

  31. jakobe,
    widzisz, różne podwórka, różne historie. na innym podwórku jeden człowiek się wiesza, a drugi niszczy życie chłopcom, którzy nie mogą przez to poukładać swojego świata. wszystko z tego samego powodu.
    zatem pisanie/cytowanie* podobnych haseł jest po prostu niezrozumiałe.

    w porządku. jeśli idziemy tą ścieżką, to sprawy zmienią się nawet, jeśli ja tej szklanki mleka nie wypiję. o to chodzi?

    (*niepotrzebne skreślić)

  32. a po pewnym czasie okazać sie może ze okien nie ma i można dotknąć nieba albo jego odbicia w czaszce, która przestaje być trupia. i przestaje być kością niezgody na siebie bardziej niż na świat. jest jak jest. podobno żyjemy w najlepszym z możliwych.

  33. caddy, mimo że mogę się z tym nie zgadzać, dla mnie to jest akurat całkowicie zrozumiałe i czytelne u swoich podstaw. niektórzy nie potrafią i nie chcą zachwycać się przyrodą, a ich optyka i wrażliwość są wyraźnie sprofilowane. cóż, różnimy się – różnijmy się pięknie.

    o to właśnie. rozumiem, że można obstawać przy idei stałości świata – powiedzmy – duchowego, ale stałość świata materialnego to jest mrzonka, nad którą nie warto kruszyć kopii.

  34. iza, trudno się odnieść, skoro brakuje porównania.

  35. oby na dłużej, oby na dłużej niż 3 miesiące, po których przychodzi głód jak stąd do piekła.
    w rzeczywistości nie jest ono aż tak dalekie.

  36. caddy,

    rozumiem ze nie rozumiesz. nie należy wiec mnożyć bytów bez potrzeby.

  37. juz juz tłumaczę. po pewnym czasie funkcjonowania “na czysto” może sie okazać, ze okien nie ma itd.

  38. Jakobe,
    nie wiem czy wyraziłam sie dość jasno. oddzielenie jest iluzja która potęguje ból, nazwijmy go istnienia. środki znieczulające typu alkohol miały zamortyzować wstrząsy, albo pomalować okno na bardziej znośne kolory, zmienić krajobraz na zewnątrz. tymczasem pociemniało od środka jeszcze bardziej i okna wydają sie być już jak stajnia Augiasza, ze nic tylko sie w fotel zapaść z butelka w rece. kiedy sprzątam w środku, okna tez jaśnieją, a może kiedyś zupełnie znikną i nic już człowieka nie oddzieli od Boga lub jak kto woli Prawdy. istnieje taka możliwość. nie wiem, spekuluje.
    tekst mi sie podoba i jeśli dotyczy Ciebie, to życzę Ci abyś trwał w trzeźwości i szukał dalej.

    http://www.youtube.com/watch?v=ev67C7Gts6Y

  39. tu się zgodzę, 3 miesiące od to bardzo specyficzny moment, niby już długo bez, a ostrość widzenia tego bez największa

  40. jakobe, w porządku.

    Iza, wedle życzenia.

  41. iza, no właśnie tak sobie pomyślałem, pisząc tę notkę. o mieczu obosiecznym, o plusach dodatnich i plusach ujemnych, cytując klasyka. ale pewien zamierzony dramatyzm jednak nieco wymknął mi się spod pióra i może zabrzmiałem dramatyczniej niż planowałem. w każdym razie wszystko w porządku, nie szukam boga, raczej rozglądam się za równowagą.

  42. caddy, mam nadzieję, że nie odbierasz mojej wypowiedzi jako ucięcie rozmowy. mam tylko wrażenie, że poruszając się po tak niepewnym gruncie, jakim jest problem relatywizmu/obiektywizmu, możemy co najwyżej grzęznąć jak ten jednorożec w never ending story. a to dlatego, że tutaj przecież bardziej o wiarę chodzi niż o cokolwiek innego.

  43. chyba jestem hipsterem. to w naziazaniu do cytatu

  44. nawiazaniu

  45. Wszyscy jesteśmy hipsterami. Po części.

  46. jakobe,
    szczna mi nieco opadła po twojej ostatniej wypowiedzi. dlaczego wiec nazywasz siebie kabalistą? może sie nie znam… ale nie o to, nie o to. jak wszystko w porządku, to w porządku. najważniejsze ze mamy bloga ;)
    tylko te okna mi sie jeszcze tłuką po głowie. i szyba i lustro. i takie mam reminiscencje, którymi sie podzielę, zaryzykuję: Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło(sic!) i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz.
    to tyle wspomnień. i już bez dramatyzmu ;)

  47. iza, tobie pewnie o boga chodzi. dla mnie jednak – jak onegdaj stwierdził jeden siwy grzywacz – koncepcja boga to jest metoda uznawania człowieka przez człowieka (a można ekstrapolować dalej) za pomocą pośrednika. jakoś sobie bez niego radzę, a studiowanie pęknięć rzeczywistości i niejednorodnej struktury świata może się zasadzać na zupełnie innych fundamentach.

    nie zrozumiałem do końca, o co chodzi ze zwierciadłem. to znaczy kontekst czytelny, ale ta zagadka i twarzą w twarz?

  48. jakobe. trochę tak. ale nawet jeśli nie, tak miałam się zamknąć, bo Iza faktycznie ma rację. niepotrzebnie mnożę byty. będę sobie czytać.

  49. mnie to akurat odpowiada. to mnożenie.

  50. caddy, podobnie jak jakobe lubię to mnożenie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑