jakobe mansztajn: stała próba bloga

pro tour golf

[72] taki miałem niedawno sen: godzina wieczorna, jesteśmy ze szczepanem kopytem w hangarze wielkim jak katedra notre dame w paryżu. hangar jest opuszczony i zdruzgotany. szczepan siedzi na plastikowej skrzynce na piwo i ostrzy patyk, ja stoję z boku i rzucam kamieniami w resztki szyb w oknach. co jakiś czas słychać trafienie. na ziemi leży czarna, podłużna torba przypominająca plastikowy worek na zwłoki. w pewnym momencie szczepan podnosi patyk w górę i przez kilka sekund przygląda mu się uważnie, aż wreszcie kwituje: “dobra, jest”. podnoszę plastikowy worek na zwłoki, szczepan wbija zaostrzony patyk w gruzowatą ziemię, ja wyciągam z worka dwa kije do golfa (zdaje się, że drivery), szczepan z kieszeni wyjmuje kilka piłeczek i mówi: “yo, to gramy”

Categories: Bez kategorii

wiersz świątecznej » « short introspekcja

2 Comments

  1. Szczepan jest moim bohaterem
    na stronie:
    http://niedoczytania.pl/?p=4620

    z taka m.in. historią:
    061008
    W pokoju Justyny Goli, w starym jej mieszkaniu na Grottgera, siedzę przy biurku pod oknem. Na kolanach trzymam Kirę Pietrek, jest jakby mniejsza, młodsza. W jej zachowaniu jest też coś młodszego, jakaś zabawa, zgrywa. Szukamy czegoś w internecie. Znaczy się, ona przegląda różne strony, a ja udaję zainteresowanie. Jest mi niewygodnie. Chciałbym usiąść obok na krześle, ale wchodzi Szczepan Kopyt i siada na nim. Teraz w trójkę czegoś szukamy. Czuję, że się pocę, wzdłuż kręgosłupa ciekną mi strumieniem zimne krople potu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑