jakobe mansztajn: stała próba bloga

przerywnik taki

[114] taki sumienny to ja chyba jeszcze tutaj nie byłem. co może być jednak pewną niespodzianką, a poniekąd także rozczarowaniem – całkiem do tej sumienności przywykłem, nawet polubiłem. nie żebym od razu stał się uporządkowanym chłopcem typu harcerz, który ma w piórniku i pod łóżkiem wszystko równo, ale jeśli zerknąć do archiwum tego bloga sprzed dwóch miesięcy, można by odnieść słuszne wrażenie, że do tej pory leciałem po przysłowiowym chuju. tymczasem od dwóch miesięcy jestem regularny jak głupoty na polsacie, dziury w szwajcarskiej goudzie i drozda na swoim twitterze. wraz ze wzrostem regularności – no co się będę czaił – wyraźnie podskoczyła także liczba czytelników tego miejsca. nawet moja matka zaczęła zaglądać, co mogłoby tłumaczyć jej rzadsze telefony do mnie i jeszcze rzadsze zaproszenia na obiad.

Categories: Bez kategorii

pogwarki, część kolejna » « notka jubileuszowa

53 Comments

  1. tak trzymaj

  2. tadeusz drozda naszym przyjacielem jest!

  3. bo jeszcze schudniesz i co będzie!

  4. I znikniesz;)

  5. trzeba się czegoś w życiu trzymać.

  6. jakiś fajny ten twój bajzel;)
    jestem nowym czytelnikiem…ale wpadłam już…jak śliwka;)

  7. jeden człowiek mawia: lepszy kontrolowany bałagan niźli niekontrolowany porządek. zgadzam się, chociaż tak naprawdę nie wiadomo do końca, co to właściwie znaczy.

  8. haha, ubawiłam się znowuż :D
    ostatnie zdanie <–lubię to!

  9. pisz człowieku pisz:):)..ja tam bez granic mętnej przyzwoitości -konsumuje :)

  10. jakobe, jak to, nie wiadomo. znaczy tyle na ile sobie zinterpretujesz;)

  11. dobrze żeś się w końcu wziął do roboty bo już traciłam wiarę i nadzieję zarazem, rezygnować z zaglądania tu chciałam i przyznam, że ogromnie cieszy mnie ta twoja nowa skrupulatność

  12. mówiłem, z czasem zauważasz, że blog to jak mycie zębów ;]

  13. bylem kiedys harcerzem

  14. Pozdrowienia dla mamy Jakobe. :)

  15. matka teraz w trasie, koncertuje. ale przekażę.

  16. i czytelnictwo się rozwija, i umiejętności polemiczne, i można zawsze dowiedzieć się, ilu harcerzy teraz pije bez umiaru:)

  17. Późna jesień

    16/02/2011 — 11:42

    “tymczasem od dwóch miesięcy jestem regularny jak głupoty na polsacie, dziury w szwajcarskiej goudzie i tadeusz drozda na swoim twiterze.”

    Sedno!

  18. Drozda i twiter? Ktoś ma adres?

  19. ~google

    “Ależ moja żona się ucieszy z walentynkowego grilla, którego właśnie rozpalam w naszej sypialni! Ĺťyczcie mi powodzenia!”

    drozda zabija

  20. Matka koncertuje? To jakaś metafora czy artystę muzyka ma Jakobe w rodzinie?

  21. można powiedzieć, że matka jest poniekąd skrzypaczką. gra trochę jakby pierwsze skrzypce we firmie i nierzadko ją wywieje. czyli jednak bardziej metafora.

  22. to takie skrzypce, które zamiast nutkami, cyferkami grają? chociaż nuty to też ćwiartki, ósemeczki, szesnasteczki:) już pitagorejczycy studiowali stosunki matematyczne rządzące światem muzycznych tonacji.
    jakobe, czytałam wcześniejsze wpisy i ciekawa jestem czy jakaś muzyka do książki powstaje?

  23. powstaje. nie powiem na razie za wiele, bo ścieżka wciąż in progress i trudno stwierdzić, kiedy ujrzy światło dzienne. powiem tylko, że będzie mocno eksperymentalna.

  24. nie oczekuję odpowiedzi, niech muzyka tajemnicą pozostanie:) ale ciekawa jestem czy blisko saksofona:)upsss…nie trzaskaj drzwiami, proszę;)

  25. będzie saksofon, autor to właśnie przede wszystkim saksofonista. w dalszej zaś kolejności – klawiszowiec i basista. do niedawna grał jeszcze w popularnym zespole spod szczecina, ale już nie gra.

    poza ścieżką szykują się jeszcze inne rzeczy, o których też na razie średnio mogę. ale będę informował na bieżąco.

  26. wyraźnie dostrzegalne symptomy…ciekawej rzeczy:)

  27. może czas zaprosić na obiad własną matkę?

  28. fajnie, że piszesz
    Połowy w sieci miewają różne skutki a tu literki nawet składnie się układają, że i poczytać można
    A co do obiadu to pisałeś coś kiedyś o super naleśnikach swojego autorstwa…

    pozdrawki ;)

  29. Jakobe regularny jest, ale co z KZO:(? Ĺťyje?

  30. no. to. znów. gratulacje:)

  31. ula, dzięki. jest pewne wyraźne zaskoczenie.

    łojciec, żyje żyje i niebawem się ukaże. to proces dopieszczania tyle trwa. ale warto poczekać.

  32. zaskoczenie, hm… to tzw. rzesza fanów (skoro plebiscyt był smsowy) doprowadziła do zwycięstwa, co niejako – przypadkowo, ale jednak w sposób dość interesujący – zbiega się z wzrastającą regularnością i częstotliwością wpisów na blogu:D

  33. korelacja jest wyraźna. ale powód inny, związany z moją ścieżką – nazwijmy ją – zawodową. a właściwie to z pewnymi trudnościami na tej ścieżce, o czym napiszę może kiedyś szerzej.

  34. jakobe, jako skromny element ‘rzeszy fanów’ dołączam się do gratulacji.

  35. regularniejsze blogowanie jako obiecująca ścieżka zawodowa? a ja głupi myślę akurat o czymś przeciwnym… no nic. z komentarzy wnoszę, że jest okazja do celebracji. cieszmy się zatem z sukcesów bliskim nam w jakiś tam sposób. bravo! bravo!

  36. caviale, jako skromny element tego pomieszczenia – dziękuję.

    foma, bardziej jako rezultat przerwania pewnej ścieżki. dzięki również.

  37. Jakobe, pisz następną książkę, wzdłuż czy w poprzek ścieżki, bo wiesz… te smsy jednak zobowiązują. :> Gratulacje.

  38. zobowiązują. ale proszę pamiętać, że pośpiech i w tym przypadku także pewien koniunkturalizm – to dwóch najsłabszych doradców w pokoju. dzięki.

  39. jakobe, teraz jako jedna z nadziei trójmiasta?

    może czas kupić drugi egzemplarz książki, której okładka będzie już obłożona tymi wszystkimi zakładkami i nakładkami z informacją o nagrodach..? a może poczekać jeszcze, tendencja wszak trwa:)

    gratulacje, oczywiście.

  40. czytałam wywiad, w którym wspominałeś coś o pisaniu nowej książki. spodobało mi się twoje ‘wsłuchiwanie się w bulgotanie własnej krwi’. piękne. wszystko ma swój rytm. muzyka. i czas. słowo.

  41. Gratulacje Jakobe, super. Nic tylko się cieszyć że sms na darmo nie poszedł w eter. A wiesz może coś o zbiorze opowiadaniach poza- i konkursowych o Gdańsku? Wydali to już?

  42. “opowiadań” miało być. pani od polskiego by się zeźliła. za brak wielkich liter zresztą też :)

  43. ula, dziękuję. a z tymi nadziejami to jakoś tak nieoczekiwanie, dowiedziałem się już po “sztormach”. książka być może doczeka się jeszcze jednego wznowienia, tego na razie nie wiem.

  44. caviale, zgadza się, chociaż teraz znów mniej słychać, czasem myślę, że może wpadłem w wielką pułapkę.

  45. u., dziękuję. zbiór – z tego co wiem i o ile nie naruszam jakiejś tajemnicy – ukaże się na początku marca.

  46. Kubuś, ta pułapka to przedwiośnie. Wszystkim teraz odpala, do tego zmęczenie, zniechęcenie. Człowiek jest jednak bardzo zżyty z przyrodą. Niech tylko soki w drzewach ruszą, będzie bulgotać, że hej.

  47. tak sobie myślę,jakobe, że jednak proces twórczy jest niedefiniowalny. zapewne jest wypadkową wielu czynników.
    ale niewątpliwe, kropko, przyroda to rytm, który determinuje wiele spraw:)

  48. chociaż muszę się przyznać, że ja sobie zimę spośród wszystkich pór cenię jednak najwyżej i najlepiej mnie ona nastraja.

  49. Gouda nie jest ze Szwajcarii. Ze Szwajcarii jest Rivella na przykład :)

  50. będę pamiętał :].

  51. fuj, zaleciało sosem serowym do nachos. ;]

  52. qwerty -> .

    02/03/2011 — 10:48

    here we go again
    ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑