jakobe mansztajn: stała próba bloga

senna po raz drugi

[110] w ogóle to muszę się przyznać, że nie posiadam prawa jazdy, a wiadomo – facet bez prawa jazdy to cipa, nie facet. jedenaście lat temu, niedługo przed maturą i jakoś w okolicach moich osiemnastych urodzin, zacząłem kurs, którego nigdy nie skończyłem. kurs kosztował wtedy tyle, co dzisiaj porządna wiksa w sopocie, czyli jakieś 650 złotych. instruktor w kształcie kuli do kręgli był człowiekiem dziwnych obyczajów – regularnie pożerał cukierki z wielkiej jak worek na ziemniaki siatki i nigdy się nie dzielił. mówił, że cały ten pięciokilogramowy arsenał wozi dla wnuczki. takim workiem mógłby obdzielić 12 domów dziecka, pomyślałem wówczas, i jakoś chwilę później przyszła matura, przerwałem kurs i już nigdy więcej człowieka nie widziałem. nieprawda, widziałem go na ulicy jeszcze parę razy, gdy przejeżdżał swoim seledynowym punto z literką l na dachu. l jak lubię cukierki. dłuższy czas zachowywałem powściągliwość w ocenie własnej nieroztropności, w końcu jerzy pilch też się przecież wozi tramwajami i jakoś publikuje, a nadobne panny, pomimo jego jawnych braków, lgną do jerzego jak hipsterzy do macbooka. tyle że z czasem nowe masz lektury i nowe obowiązki, a przede wszystkim coraz silniejsza jest w tobie potrzeba podróży, choćby z jednej dzielnicy do drugiej. dlatego koniec, pierdolę – mówię sobie – ten rok będzie rokiem ayrtona senny.

albo nie będzie.

Categories: Bez kategorii

o sumieniu » « jerry z sitcomu

78 Comments

  1. nie wiem jak odczytywac ta notke bo mozna na kilka sposobow a kazdy sprowadza sie do senny

  2. Sam, albo do rozliczenia przed 30, że pohipotetyzuję, biorąc pod uwagę co było we wcześniejsze notce.

  3. na początek zatrzymajmy się, panowie, na pierwszym zdaniu: facet bez prawa jazdy to cipa.

  4. dla równowagi drugie zdanie mogłoby wyglądać:
    kobieta bez prawa jazdy to chuj

  5. Sam do Fomy

    28/01/2011 — 09:35

    mocne slowa

  6. nie będę chujem :)
    nauczyć cię?

  7. zaraz, zaraz. ja tu z sercem na dłoni, a czytam bez zrozumienia. tu nie chodzi o naukę, a wyrobienie prawa. you stupid woman!

  8. caddy, no właśnie potrafić to ja potrafię, ale dzięki.

  9. ale może masz kogoś, kto sprzedaje dokumenty od ręki? to ja wtedy chętnie.

  10. jakieś 10 lat temu owszem. na moim piętrze, sąsiad z naprzeciwka miał drukarnię. wszystko można było dostać – dyplomy, świadectwa maturalne, paszporty, dowody osobiste, prawa jazdy. dowiedziałam się o drukarni, jak go policjanci wyporwadzali z mieszkania, a o asortymencie z telewizji.
    wyobrażasz sobie? zamiast zdawać te cholerne egzaminy, stać w kolejce w urzędach, wystarczyło zapukać pod 33.. życie jest okrutne.

  11. :] a dużo dostał?

  12. niestety nie wiem. właściwie to się nie przyjaźniliśmy.
    ale historia mieszkańców tego lokalu jest bardzo bogata. taki million dolar hotel na kwadracie. :)

  13. :)))) Ubawilam sie czytajac.

  14. jakobe, masz takie szczęście w konkursach, że całkiem możliwe, że wygrasz niedługo jakieś auto. Pomyśl, głupio byłoby je wygrać i nie mieć prawa jazdy, co nie? ;)

  15. zawsze myślałem, że to nie kwestia szczęścia, a czegoś innego. w loteriach raczej nie wygrywam.

  16. “Szczęście sprzyja śmiałym”, mój ulubiony cytat. Chyba nawet naukowo to udowodniono.

  17. heartofadog

    28/01/2011 — 15:09

    nie, nie, nie. to nie tak idzie. facet, który nie potrafi jeździć to cipa. ewentualnie. tak z innej strony medalu: ja mam tego już wcześniej wspomnianego golfa trochę czasu, kocham go miłością absolutną i bezdyskusyjną (w to wchodzi oczywiście nadanie IMIENIA i kupowanie różnych głupot w stylu zapachowa choinka DARKNESS!). niestety rzeczy to do siebie mają, że się psują, i np. od początku roku w jednym małym golfie popsuły sie kolejno : hamulce, wycieraczki, radio oraz- przez co własnie leżę z nasmarkiem zamiast pędzić w nieznane- ogrzewanie. przypominam, ze mamy styczeń. jest oczywiście jeszcze jeden ważny aspekt- owszem. pojedziesz sobie na wycieczkę kiedy chcesz. zero ograniczeń. ale jak po roku wsiądziesz w tramwaj i spędzisz intrygujące 15 minut przed czymś, co kiedyś było kasownikiem, ale ostatnio zostało podmienione na lepsza technologię, i teraz bilet z glupia mina kasuje ci gimnazjalista, to zrozumiesz.
    ale oczywiście zachęcam, zachęcam. tak czy śmak nie ma lepszego przyjaciela człowieka, niż auto.

  18. kropko, ja to sobie już kiedyś przemyślałem i doszedłem podówczas do wniosku, że jednak nie najlepiej czuję się w okolicznościach konkursowych, z całym tym przypadkiem i szczęściem. co najwyżej toto lotek. ewentualnie. w literaturze natomiast jakoś tego nie widzę.

  19. heartofadog, no właśnie, to jest kolejna kategoria cipy. znacznie, mam wrażenie, gorsza – może stopień upokorzenia podobny, ale jakże jakościowo różny. a co do tych piętnastu minut – to jest taka cena, jaką jestem w stanie płacić :]. z drugiej jednak strony nie sądzę, żeby postęp technologiczny w tym smutnym jak jednomegowe łącze kraju jeszcze mnie kiedyś zaskoczył. nie po tym, co przeszedłem :].

  20. heartofadog

    28/01/2011 — 17:57

    to nawet nie chodzi o sam postęp. chodzi o dezorientację. i jakkolwiek postęp nie ruszy, to miasto w swojej złośliwości pozmienia trasy tramwajom i autobusom i co. i chuj, no.

  21. a propos, chociaż trochę z innej beczki – kolega był i twierdzi, że w lublinie w rozkładach niektórych linii autobusowych jest gwiazdka, a pod nią “kursuje tylko w ładną pogodę”. są tu jacyś świadkowie?

  22. w lublinie nie wiem, w kielcach i owszem, lata temu, autobus linii Z, nad podkieleckie jezioro jeździł

  23. Potwierdzam, jeździł taki autobus po Lublinie. Nawet chyba nad Zalew.

  24. Mogę polecić kogoś, kto nie tylko nie jest cipą, ale też jest instruktorem nauki jazdy i z autopsji wiem, że potrafi zdziałać cuda. Rok temu zdziałał jeden i z totalnie niemobilnej baby uczynił kierowcę. I to bez inwestowania w więcej niż jeden państwowy egzamin.

  25. dzięki, u., z tym na szczęście nie ma problemu. podstawowy i jedyny to brak mobilizacji. ale jak mówię – ten rok będzie rokiem ayrtona senny. albo nie będzie.

  26. dobrze mieć postanowienia, moje jest takie, żeby poderwać jedną pannę co pracuje w gdańskiej księgarni i ma nogi jak adriana karambeau

  27. a co jeśli ona ma postanowienie wytrwać w samotności przez rok?

  28. albo postanowienie, żeby nie umawiać się z nieznajomymi? to wtedy chyba lipa, co?

  29. o, słoneczka się pojawiły

  30. (cholera wie, skąd się wzięły. już ich w każdym razie nie ma)

  31. (Zachodzi słoneczko za las kalinowy…)

  32. wtedy lipa do potęgi, ale dzisiaj podszedlem i zapytałem po ile jest nowa książka tomasza piątka. odpowiedziała i chyba mam szanse.

  33. podała cenę z nowym vatem?

  34. nie tylko cenę z nowym vatem, powiedziała jeszcze: zapraszamy ponownie.

  35. nie uwierzę, że mówi tak do każdego.

  36. jak zmieni formę z ‘zapraszamy ponownie’ na ‘zapraszam znowu’ to będzie się z czego cieszyć. póki co to jedynie taka służbowa formułka, którą się mechanicznie odtwarza. sorry, że tak brutalnie ściągam na ziemię…

  37. skąd, do wszystkich to ona mówi”do widzenia”
    paroksyzmy, ja ci mówię, wpadłeś jej w oko.
    keep me updated. over.

  38. będę. coś tak czuję, że kroi sie miłość lata.

  39. noo. chyba że wyjedzie na saksy do usa.

  40. do usa się nie opłaca, bardziej na szparagi do rajchu

  41. za szparagi tak dobrze płacą?

  42. podobno niezgorzej, ale ważniejsze, że więcej się oszczędza na dojeździe

  43. poza tym, jak cię nie wpuszczą,
    to zawsze można wrócić stopem.
    właściwie.. nie jak, a jeśli.
    jeśli w ogóle.

    a w ogóle to był taki film, reich.
    jeden z tych, które są tak kiepskie, że aż fajne.

  44. eee, do Rajchu to nawet nie sprawdzają jak się jedzie. podobno, głowy nie dam, bo nie byłem

  45. dlatego tyle tych jeśli.
    ale czasem sprawdzają. tuż za granicą jeżdżą takie białe samochody z zielonym pasem i czasem sprawdzają.

    ale tak szczerze mówiąc. adriana i szparagi? jakoś to nie brzmi. z takimi nogami, to byłby grzech.

  46. caddy, a dlaczego nie? kształtne i długie nogi adriany niczym dojrzałe szparagi… ;]

  47. nie no, raczej nie wyjedzie. a jeśli jednak to mam nadzieję, że bardziej na szparagi niż do kasyna w las vegas.

  48. paroksyzmy, czy nogi adrany z księgarni przypominają szparagi?

    poza tym, jak tam? jakiś progres?
    może wyszła jakaś nowa książka?

  49. trudno stwierdzic, kiedy stoi za lada. mam nadzieje, ze bardziej bagietki.

    zamierzam isc zakupic cos ambitnego i wtedy ja zapytam czy by nie chciala na kawe ze mna.

  50. podoba mi się ten plan.

    ps. adriana mogłaby dostać podwyżkę,
    żeby nie kusił jej wyjazd zagraniczny – zarobkowy.
    wtedy romans mógłby rozjijać się swobodnie.

    to czekam na kolejne odcinki.

  51. to sytuacja wygląda tak, ze scykałem się. podszedlem do kasy z nowa-starą ksiązka Pilcha i juz mialem sie odezwac, kiedy zabraklo mi słów.

    ale przynajmniej nie ma obraczki.

  52. no to kurczę. szkoda. znaczy się dobrze, że nie ma obrączki, ale szkoda, że napadł cię cykor.
    jest to zaskakujący zwrot akcji, którego oczywiście się niespodziewałam.
    a czy chociaż powiedziała “zapraszamy ponownie”, czy “zapraszam znowu”?

    trzebaby ją jakoś oswoić.. hm.

  53. czyli co? narada sztabowa? ;>
    zastanówmy się nad formułkami, które dałoby się zapamiętać i użyć
    “czytała pani?” – jeśli tak, to: “i jak?” albo “podobała się?”; jeśli nie, to… hm, nie wiem ;]

  54. a brak obrączki nic nie znaczy

  55. jeśli nie czytała, to będzie okazja do zagajenia następnym razem.
    nie podobała się – “dlaczego?” albo “a co by pani innego poleciła” (oby się nie okazała fanką romasów, bo tego nie przeżyjesz – w sensie czytania romansów).

    foma, nie dołuj chłopaka. może brak obrączki nic nie znaczy, ale oprzyjmy się na tym, że jednak więszkość zamężnych kobiet je nosi.

    paroksyzmy, czy opracowujemy startegię?
    ty decydujesz, czy ten serial ma być interaktywny.

  56. swoją drogą, jeśli okaże się fanką romansów, to wystarczy wziąć pierwszy lepszy, przeczytać i zastosować się do wskazówek.
    tylko lepiej wybrać taki współczesny – wjeżdżanie do księgarni na białym koniu, mogłoby się skończyć wieką kupą.

  57. chyba że puchną palce. ale to raczej w lecie. ergo, należy sprawdzać brak obrączki przez jakiś dłuższy czas. i warto pomyśleć nad kosztami przedsięwzięcia. jeśli każdy krok ma być okupiony nową pozycją książkową, to po pierwsze potrzebny jest spory budżet, po drugie, sporo miejsca na półkach.

  58. paroksyzmy,
    jesteś bogaty?
    w sensie.. nadziany?

  59. w sumie to srednio.

    ale teraz sluchajcie, poszdlem wczoraj do ksiegarni, w glowie mowie sobie albo teraz, albo nigdy, jest lekka cykawa ale zagaduje. okazalo sie, ze adriana ma na prawde na imie magda i studiuje socjologie. no i jest z poznania.

    na razie tyle

  60. no to postęp że hoho

  61. no, dla mnie bomba. ale umówiliście się na kawę tak?
    czy jeszcze jesteśmy na razie na etapie oswajania..?
    czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg.

    foma, poważnie? a to nie jest tak, że się nosi obrączkę i jak już spuchną palce, to poprostu nosi się dalej, bo nie można zdjąć.

  62. caddy, zależy kto jak nosi i czy ma zwyczaj czasem zdejmować czy nosi zawsze. trudno uogólniać

  63. o! cześć caddy!
    :)

  64. ps. wiedziałam, że kiedyś do tego dojdzie. rozmawiam ze sobą…

  65. wiedziałem, że coś pomieszałem. to o 16.20 to ja. a swoją drogą, żeby to było takie proste… ;]

  66. ps. tak to jest, jak się siada na nie swój komputer…

  67. foma, siedziałeś przy moim komputerze?
    hałkam? ;)

  68. caddy, hm… myślę że to jednak nie był Twój komputer :]

  69. wiem, wiem. tak sobie tylko głupoty piszę.

  70. ale przynajmniej pod swoim nickiem :)

  71. chce tylko powiedizeć, ze jutro idę na całość

  72. czyli będzie story do opowiedzenia :) good luck

  73. świetnie. trzymam kciuk bracie.
    pamiętaj, że nawet jesli nie zgodzi się pójść na kawę za pierwszym razem, można spróbować jeszcze ze dwa.
    czekam na raport.
    over.

  74. a gdyby nie chciała na kawę, to można zaproponować herbatę albo coś innego (może poza winem…)

  75. chyba się udało, bo paroksyzmy przepadł
    jak śliwka w kompocie.

    no cóż, foma. chyba jesteśmy w pewnym sensie rodzicami chrzestnymi tego romansu.

  76. gorzej, jak nas kiedyś poproszą o alimenty na utrzymanie… :roll:

  77. fakt. wtedy może być problem, bo jestem kompletnie spłukana. będziemy udawać, że ktoś inny siedział przy naszych komputerach.

    tymczasem nie myślmy o najgorszym.
    może kiedyś doczekamy się wnuków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Copyright © 2020 jakobe mansztajn: stała próba bloga

Theme by Anders NorenUp ↑